Chińska Republika Ludowa jest jednym z wiodących producentów warzyw na świecie. Miasto Shouguang w prowincji Shandong uważa się za miejsce, gdzie rodzime, chińskie odmiany zaczynają na poważnie konkurować z tymi zagranicznymi. Jeszcze przed 2011 r. zagraniczne odmiany stanowiły ponad 60% uprawianych w rejonie pomidorów i bakłażanów, a nawet 90% odmian papryki oraz ogórka bez kolców* pochodziło spoza kraju. Choć postęp zachodzący w rozwoju zaplecza hodowlanego jest powolny, aktualnie miasto może poszczycić się aż dwunastoma firmami nasiennymi, a w zeszłym roku w rejonie tym powstało aż czterdzieści nowych odmian. Coraz więcej funduszy przeznaczanych jest na rozbudowę centrów badawczych i ośrodków naukowych. Jak zapowiada Minister Rolnictwa Chin, w najbliższych latach ma nastąpić szybki rozwój w sektorze hodowli warzyw w tym kraju.

Aktualnie ponad 85% nasion wysiewanych w Chinach to krajowe odmiany. Zagraniczne firmy wciąż przodują jednak w odmianach warzyw gatunków takich jak pomidory, czy oberżyna. Nie bez znaczenia jest też cena – podczas gdy zagraniczne nasiono kosztuje około 1 RMB, cena zbliżonej odmiany krajowej to około 0,1 RMB ( 1 RMB = 0,49 ZŁ ).

Choć na razie chińskie zaplecze hodowlane jest głównie finansowane przez rząd, a postęp nie przebiega zbyt szybko, mówi się że Chiny mają potencjał, by wkrótce zostać liderem nie tylko w produkcji warzyw, ale również nasion.

Tegoroczny kongres odwiedziło 1,398 delegatów z ponad 60 krajów. Przyszłoroczna edycja ma odbyć się między 25-27 maja w Krakowie, ale szczegóły wydarzenia nie są jeszcze znane. Kongres zwoływany jest przez organizację ISF (International Seed Federation), członkiem której jest m.in. Polska Izba Nasienna.