Jak walczę z ToBRFV w uprawie pomidorów? Doświadczenia z gospodarstwa pana Jacka Kusia.
Wirus ToBRFV to obecnie największe zagrożenie dla upraw pomidorów. Jak z tym problemem radzi sobie producent z okolic Lublina – o tym dowiecie się z wywiadu i krótkiego filmu. Zapraszamy na rozmowę, jaką z panem Jackiem Kusiem z Poniatowej przeprowadził Mirosław Maziarka z firmy Agro Smart Lab.
Mirosław Maziarka: Panie Jacku, minął miesiąc od rozpoczęcia działań ograniczających skutki wirusa ToBRFV. Jak dziś wygląda sytuacja w szklarni?
Jacek Kuś: Różnica jest bardzo wyraźna. Grona, na których wcześniej występowały porażone owoce, zostały oznaczone. Na kolejnych gronach pojawiły się już zdrowe owoce. Widać, że zastosowane działania przyniosły efekt.
MM: Kiedy po raz pierwszy zauważył Pan objawy choroby?
JK: Na początku czerwca. Początkowo były to brunatne przebarwienia owoców. Wykonaliśmy badania potwierdzające obecność wirusa ToBRFV i zaczęliśmy szukać sposobu na ograniczenie jego rozwoju.
MM: W naszym laboratorium również wykonaliśmy badania metodą qPCR, które potwierdziły bardzo wysoką koncentrację wirusa w porażonych owocach. Pan Jacek zdecydował się wdrożyć program ochrony oparty na produkcie Agro ECA Protect/Agro ECA. Wyniki wstępnych badań w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach – Państwowym Instytucie Badawczym wykazały bowiem skuteczność tych preparatów w zwalczaniu wirusa na powierzchni (wykres 1), oraz redukcję ilości wirusa w roślinie (wykres 2). Co było dla Pana najważniejsze?
Wykres 1. Skuteczność kwasu podchlorawego wobec wirusa ToBRFV na powierzchni. Wyniki badań wykonanych w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach

Wykres 2. Skuteczność ograniczania wirusa za pomocą Agro ECA/Agro ECA Protect w roślinach pomidorów (control: rośliny nie traktowane, direct: rośliny traktowane HOCl od pierwszego dnia po inokulacji, week: rośliny traktowane HOCl 1 tydzień po inokulacji). Wyniki badań przeprowadzonych w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach.

JK: Przede wszystkim ratowanie plantacji. Był to dopiero drugi miesiąc zbiorów i utrata uprawy oznaczałaby ogromne straty ekonomiczne.
MM: Kiedy były wykonane nasadzenia?
JK: W połowie stycznia. Co ciekawe, do końca maja nic nie wskazywało na obecność wirusa. Objawy pojawiły się dopiero na początku czerwca.
MM: W połowie czerwca porażonych owoców było bardzo dużo (fot. 1-3).
JK: Tak. Część owoców trzeba było usuwać, a rośliny oznaczaliśmy, aby obserwować rozwój choroby. Największe nasilenie występowało w jednej części szklarni, podczas gdy w innych objawy były znacznie słabsze.



MM: Jednym z pierwszych zaleceń było całkowite wyeliminowanie nożyków podczas pielęgnacji roślin.
JK: Przeszliśmy na obrywanie liści. Początkowo pracownicy musieli się tego nauczyć, ale już po kilku dniach nie było problemów. Wydajność pracy pozostała podobna, a ograniczyliśmy ryzyko przenoszenia wirusa z rośliny na roślinę.
MM: Jak wyglądał program stosowania Agro ECA Protect?
JK: Przez pierwsze dwa tygodnie wykonywaliśmy trzy opryskiwania tygodniowo, a dwa razy w tygodniu Agro ECA była podawana przez linię kroplującą. Opryskwanie roztworem Agro ECA Protect prowadziliśmy na całej powierzchni szklarni, nie tylko w miejscach największego porażenia.
MM: Jak ocenia Pan efekty po miesiącu?
JK: Udało się uratować znaczną część plonu. Nadal są rośliny z objawami, ale jest ich zdecydowanie mniej. W wielu miejscach rośliny na kolejnych gronach rozwijają już zdrowe owoce.
MM: Zauważyliście również, że największe nasilenie wirusa występowało po południowej, najbardziej nasłonecznionej stronie szklarni?
JK: Tak. Tam, gdzie temperatura i nasłonecznienie były najwyższe, wirus rozwijał się zdecydowanie silniej. W północnej, bardziej zacienionej części szklarni objawów było znacznie mniej.
MM: Pod koniec czerwca wystąpiły bardzo wysokie temperatury, przekraczające 35°C. Obawialiśmy się, jak rośliny poradzą sobie z takim stresem.
JK: Na szczęście przeszły ten okres bardzo dobrze. Nie odnotowaliśmy zamierania roślin. Pomógł dobrze rozwinięty system korzeniowy oraz odpowiednie prowadzenie uprawy.
MM: Przed falą upałów wykonaliście dodatkowy zabieg biostymulatorem Agro ECA Protect. W badaniach prowadzonych w Instytucie Ogrodnictwa wykazano, że zastosowanie kwasu podchlorawego może utrzymywać otwarte aparaty szparkowe przez 2–3 dni. Dzięki temu rośliny pobierają więcej wody i skuteczniej chłodzą się podczas wysokich temperatur (wykres 3). Dzięki wymianie gazowej znacznie lepsza jest również fotosynteza co wpływa na wzrost roślin (wykres 4)
Wykres 4. Wpływ opryskiwania roślin roztworem Agro ECA Protect (średnia z 4 gatunków) na transpirację w warunkach stresowych. Wyniki badań przeprowadzonych w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach.

Wykres 5. Wpływ opryskiwania roślin roztworem Agro ECA Protect (średnia z 4 gatunków) na intensywność fotosyntezy w warunkach stresowych. Wyniki badań przeprowadzonych w Instytucie Ogrodnictwa w Skierniewicach.

JK: Z naszych obserwacji wynika, że właśnie w tym okresie udało się ograniczyć pogarszanie stanu roślin mimo bardzo trudnych warunków.
MM: Wielu producentów obawia się, że obrywanie liści zwiększy ryzyko wystąpienia szarej pleśni. Jak wyglądało to u Pana?
JK: Nie zaobserwowaliśmy zwiększenia presji szarej pleśni. Po rozpoczęciu regularnych zabiegów preparatem Agro ECA Protect nasilenie szarej pleśni wyraźnie się zmniejszyło. Szczególnie po obrywaniu liści wykonywaliśmy zabiegi zabezpieczające świeże rany.
MM: Czy w tym czasie stosował Pan inne środki ochrony?
JK: Nie. Korzystaliśmy wyłącznie z produktów Agro ECA Protect do opryskiwania oraz Agro ECA podawaną przez linię kroplującą.
MM: Jak wygląda obecnie program walki z ToBRFV?
JK: Obecnie wykonujemy jeden zabieg w tygodniu przez linię kroplującą (podawanie przez 4 cykle podlewania) oraz dwa opryskiwania roztworem Agro ECA Protect tygodniowo. Nadal monitorujemy sytuację, gdyż wirus jest cały czas obecny w szklarni i może atakować nie tylko owoce ale i łodygi oraz liście.
MM: Na tym etapie można powiedzieć, że udało się ograniczyć objawy, jednak konieczna będzie dalsza obserwacja do końca sezonu.
JK: Dokładnie. Najważniejsze jest teraz bezpieczne zakończenie sezonu i wyciągnięcie wniosków na kolejny rok, aby jak najlepiej zabezpieczyć uprawę przed ToBRFV.
Rozmawiali:
Mirosław Maziarka – Agro Smart Lab
Jacek Kuś – producent pomidorów, Poniatowa k. Lublina






