Rozmowa o poinsecjach
Alicja Cecot: Jaka jest Pańska opinia na temat produkcji poinsecji w Polsce? Jaka jest specyfika naszych rodzimych upraw tej rośliny?
Ulrich Eberhardt: Polską produkcję poinsecji wyróżnia duża dbałość o dobrą jakość roślin dla finalnego odbiorcy. Oznacza to, że Wasi ogrodnicy dążą do otrzymania dużych okazów wysokiej jakości. Zwracają natomiast mniejszą uwagę na przydatność poinsecji do długiego transportu czy do handlu w punktach sprzedaży detalicznej. Podobnie jak w innych krajach, także w Polsce wielkie znaczenie ma oszczędność energii, co jest oczywiste, ale czasem – ryzykowne.
– Zapewne ma Pan na myśli niebezpieczeństwa, jakie niesie metoda uprawy „na zimno” (czyli, w okresie po indukcji wybarwiania przykwiatków, w temperaturze ok. 15⁰C)?
Ulrich Eberhardt: Zwłaszcza podczas fazy zaciemniania plantacji, gdy podnosi się wilgotność powietrza wokół roślin, w niższej temperaturze wzrasta zagrożenie porażenia ich przez szarą pleśń. Niekiedy bardziej opłaca się zainwestować w ogrzewanie szklarni (stosując tradycyjną, „ciepłą” uprawę, przy średniej temperaturze 17-18⁰C) i skrócić czas produkcji niż oszczędzać na opale, podnosząc ryzyko zniszczenia poinsecji przez Botrytis cinerea, a także wystąpienia innych niekorzystnych zjawisk, np. plam na przykwiatkach. Trzeba pamiętać, że niższa temperatura oznacza mniej roślin na metrze kwadratowym, bo zagęszczone łatwo ulegają szarej pleśni.
– Jaka jest ogólna sytuacja na europejskim rynku poinsecji?
Ulrich Eberhardt: Liczba sprzedawanych roślin jest co roku podobna (choć z lekką tendencją spadkową, związaną z kryzysem ekonomicznym w niektórych krajach). W Niemczech, Holandii i Wielkiej Brytanii rynek poinsecji dotyka presja cenowa, która wynika z polityki supermarketów, stosujących cenę jako „generator ruchu”. We Włoszech wciąż zwraca się uwagę na wyższą wartość roślin, wynikającą też z większych rozmiarów doniczek.
– Czy polscy producenci poinsecji popełniają jakieś charakterystyczne błędy uprawowe?
Ulrich Eberhardt: Nie widzę zasadniczych błędów typowych dla Polski. Tutejsi producenci mają pogłębioną wiedzę na temat uprawy poinsecji. Oczywiście, podobnie jak w innych krajach, występują natomiast zaniedbania polegające na zbyt późnym: rozstawianiu roślin, traktowaniu ich retardantami, opryskiwaniu środkami ochrony. Im dłuższy okres produkcji, tym większa szansa na popełnianie błędów. Ja osobiście wolę krótszy cykl uprawy, z późniejszym jej rozpoczynaniem, nawet jeśli szklarnia lub tunel miałyby pozostać puste latem. Rzecz jasna, terminy muszą być dopasowane do schematu uprawowego w danym gospodarstwie.
– Jaka jest Pańska opinia o opryskiwaniu poinsecji chlorkiem wapnia?
Ulrich Eberhardt: W przeszłości zalecano go do podawania dolistnego w celu zapobieżenia brązowieniu brzegów przykwiatków, ale okazało się, że zabieg ten nie przynosił spodziewanych rezultatów. Nie polecam go więc, natomiast od listopada do czasu sprzedaży poinsecji radzę cieniować plantację w bardzo słoneczne dni około południa, co ogranicza stres u roślin. Jest on szczególnie niepowołany po okresach pochmurnej, mglistej pogody, kiedy to nagłe oddziaływanie ostrego słońca (dużej dawki światła) może wywołać wspomniane zaburzenia fizjologiczne.
Rozmawiała Alicja Cecot
Kolejne pytania i odpowiedzi niemieckiego specjalisty, m.in. na temat uszczykiwania, nawadniania i nawożenia poinsecji, znajdziecie Państwo w dwumiesięczniku „Pod Osłonami” 3/2012, który ukaże się drukiem 21 grudnia.








