Co nas czeka w uprawach truskawek? Ochrona truskawek w sezonie 2025
Wydaje się, że problemy w uprawach co roku są identyczne. Nic bardziej mylnego, bo każdy sezon jest inny. Ale w dużej mierze na podstawie lat poprzednich można przygotować się na występowanie chorób czy szkodników, ocenić skuteczność stosowanych już rozwiązań i dostosować technologie do pogody. A ta stanowi coraz większy problem dla producentów, bo jest nieprzewidywalna. O tym jak radzić sobie z problemami w ochronie truskawki mówił Michał Malicki (UPL) na jednej z wiosennych konferencji dla producentów.
Nowe zagrożenia w uprawach truskawek
Ochrona truskawek co roku jest tematem dyskutowanym szeroko na wielu konferencjach i spotkaniach branżowych. Tak też było na spotkaniu w rejonie Czerwińska n. Wisłą, czyli zagłębiu produkcji truskawek. Mogliśmy się dowiedzieć, jakie problemy wystąpiły w ub. roku i czego spodziewać się na ten sezon.
– W minionym sezonie zimowym mieliśmy do czynienia z różnymi, nie do końca spodziewanymi sytuacjami na plantacjach. Pojawiały się różne szkodniki. Było widać efekty żerowania mączlika warzywnego (może to być mączlik wiciokrzewowy, który częściej występuje akurat na truskawce – red.), który jest obecny coraz częściej. Pojawia się, szczególnie na roślinach pod okrywami z włókniny. Warunki termiczne mu bardzo odpowiadają. Bardzo ciężko go zwalczyć – zaczął wykład M. Malicki. Do ograniczenia szkodnika dostępne są środki mechaniczne zawierające oleje czy silikony. Będą jednak skuteczne tylko wówczas, gdy zostanie cieczą roboczą pokryta spodnia strona liści.
Na plantacjach truskawek coraz większym problemem są mszyce. Jak stwierdził prelegent, do tej pory mszyce nie były wielkim problemem na plantacjach truskawki, pojawiały się częściej, podobnie jak w przypadku borówek, na pojedynczych liściach. W ostatnich latach, szczególnie na truskawkach powtarzających owocowanie, wtedy kiedy wegetacja jest dość długa, są miejsca w obiektach, gdzie całe kwiatostany potrafią być oblepione przed mszyce. To wymaga lustracji, a później dobrej ochrony.
W ubiegłym roku jesienią na liściach truskawki w tunelu były notowane gąsienice zwójki. Początkowo tylko pojedyncze sztuki były znajdowane na matach. Po niedługim czasie już były widoczne dziury w liściach. Jest to dość nietypowa sytuacja i z pewnością trudna do rozwiązania, gdyż należy szukać rozwiązań na szkodniki, których wcześniej nie było. – W wiosennej ochronie przeciwko takim szkodnikom, jak gąsienice motyli, w praktyce nie ma co zastosować. Środki zawierające deltametrynę nie zadziałają, bo jest za zimno, a ponadto masa liści jest zbyt mała. Podobnie nie zadziała acetamipryd – powiedział M. Malicki. Produkty kontaktowe na gąsienice to jest jedyne rozwiązanie, które w takiej sytuacji może zadziałać. W portfolio firmy UPL jest produkt XenTari, czyli biologiczny insektycyd zawierający bakterie Bacillus thuringiensis. Produkt zawiera toksynę produkowaną przez te bakterie, która zalega na liściu, długo jest aktywna i „czeka” na szkodnika. Działa żołądkowo – po spożyciu przez gąsienice powoduje zatrzymanie żerowania.
Plamistości liści. Jak zaplanować ochronę truskawki?
Kumulacja problemów, z którą możemy się spotkać, to wszelkiego rodzaju plamistości liści. Najbardziej znane plantatorom są plamistości czerwona i biała. Czerwona plamistość liści (Diplocarpon earliana) objawia się brunatnopurpurowymi plamami, które stopniowo powiększają się, powodując żółknięcie i zamieranie liści. Jest bardziej agresywna niż biała plamistość i może prowadzić do masowego zamierania roślin. Biała plamistość liści (Mycosphaerella fragariae) powoduje jasnoszare plamy z brunatnoczerwoną obwódką. Choroba osłabia rośliny, prowadząc do zahamowania wzrostu i zmniejszenia plonów. Może również porażać owoce, powodując czernienie nasion.
W ostatnich latach pojawia się jednak coraz więcej problemów, których wcześniej nie było i nawet nie są opisane aż tak skrupulatnie, jak znane od lat choroby. Z liści z objawami chorobowymi są izolowane patogeny – sprawcy tych nowych chorób, jak np. kanciasta plamistość czy bakteryjna plamistość liści. Pierwszą z nich wywołuje bakteria Pseudomonas syringae, powodując charakterystyczne kanciaste plamy na liściach. Druga – bakteryjna plamistość – powodowana jest przez bakterie z rodzaju Xanthomonas spp. Jak powiedział M. Malicki, na szeregu roślin często pojawiają się w sezonie wczesnoletnim także plamy powodowane przez grzyby z rodzaju Alternaria. Powszechnie alternarioza występuje na roślinach z rodziny psiankowanych. Widoczne są na liściach równe, okrągłe plamy. W ubiegłym roku jednak takie plamy obecne były też na innych roślinach, w tym na malinach, ale i na roślinach ozdobnych. Zdarzały się miejsca, w których pojawiały się na truskawkach.
Generalnie objawów na liściach, włączając w to skutki po wystąpieniu niskich temperatur, może być mnóstwo. Nie każdy musi być specjalistą do ich identyfikacji. Zwykle warto polegać na sprawdzonych rozwiązaniach. M. Malicki zalecał stosowania od wiosny programu zawierającego środki o szerokim spektrum działania, takie jak produkty miedziowe, produkty siarkowe. W kolejnych krokach zachęcał do stosowania Vaxiplantu. Zawiera on laminarynę i jest jedynym produktem biologicznym o działaniu wgłębnym, układowym. Można go komponować zarówno z chemią syntetyczną, jak i w programach ochrony z produktami mikrobiologicznymi zawierającymi żywe organizmy.
Ochrona truskawek: walka z szarą pleśnią
Vaxiplant sprawdza się także w programach ochrony przed szarą pleśnią. Jego działanie polega na aktywacji naturalnych mechanizmów obronnych roślin, co pozwala ograniczyć rozwój patogenów bez stosowania chemicznych fungicydów. W doświadczeniu dr. hab. Zbigniewa Jarosza sprzed kilku lat wykazano, że możliwe jest zastąpienie standardowego programu ochrony chemicznej programem z Vaxiplantem. Do ochrony wykorzystano zabiegi produktami siarkowymi oraz kilkukrotne zabiegi Vaxiplantem (produktem z laminaryną) wzbogaconym o krzem. Skuteczność zwalczania sprawcy szarej pleśni była równie wysoka.
Podobne doświadczenia przeprowadził w zeszłym roku na borówce dr Paweł Krawiec. Zabiegi chemiczne, czyli wariant standardowy, były wykonane fungicydami dwuskładnikowymi, ale tylko celowane w momentach najwyższej presji, w okresie kwitnienia i pod koniec kwitnienia. Programy alternatywne polegały na intensywnym stosowaniu co około 7 dni albo Vaxiplantu z kaptanem albo Vaxiplantu z siarką. Ocena skuteczności programów ochrony była przeprowadzona przy zbiorach. Jak przekazał M. Malicki, na poletkach z programem typowo chemicznym przy dużej presji choroby i ledwie kilkoma zabiegami, pojawiły się problemy z szarą pleśnią na roślinach, a przy intensywnym programie produktami tańszymi, ale o szerokim spektrum działania, na zakładkę, żeby nie odpuszczać redukcji presji patogenu, skuteczność była dużo lepsza. W tych kombinacjach nie było praktycznie porażenia (na kontroli porażenie występowało w rzędu 1,5%).















