Czy Drosophila suzukii (muszka plamoskrzydła) zagraża plantacjom krzewów?
Drosophila suzukii co roku daje o sobie znać, zwykle pod koniec sezonu wegetacyjnego. W Polsce, ale i w innych krajach europejskich narażone na uszkodzenia są późne odmiany truskawki oraz odmiany powtarzające owocowanie, a także maliny jesienne i borówki późniejszych odmian. Temat szkodliwości i możliwości ochrony przed muszką plamoskrzydłą poruszył dr Wojciech Piotrowski z Instytutu Ogrodnictwa – PIB podczas przedsezonowego spotkania dla producentów borówki, pod koniec czerwca br.
W jaki sposób muszka plamoskrzydła się przemieszcza?
– Muszka plamoskrzydła ma duże możliwości pojawiania się w nowych rejonach uprawy roślin gatunków żywicielskich. Wśród żywicieli są zarówno rośliny dzikorosnące, jak i uprawne. Jedną z możliwości rozpowszechniania się szkodników daje globalizacja. Dużą rolę w przemieszczaniu się owadów na duże odległości odgrywa wymiana towarów statkami, samolotami, przemieszczanie ludzi. Muszka ma bardzo duże zdolności adaptacyjne do nowych środowisk, w których się znajdzie. Wytwarza dwa morfotypy, tj. letni i zimowy, przy czym ten drugi jest bardziej odporny na niską temperaturę i chłody – przekazał dr W. Piotrowski
Borówka wysoka znalazła się na podium, jeżeli chodzi o żywicieli muszki plamoskrzydłej. Monitoring jest prowadzony w Instytucie Ogrodnictwa – PIB od 2014 roku. W latach 2014-2016 poziom szkodliwości szkodnika oceniony na podstawie odłowów w pułapki na tydzień był oceniony jako niski. W 2017 roku odłowy były nieco większe, ale nadal na poziomie niskim. Duże odłowy szkodnika odnotowano w 2020 roku, jednak nadal był to poziom średni. Był to poziom który sprawiał straty ekonomiczne na plantacjach towarowych. Podobnie sytuacja wyglądała w 2024 roku. Okazało się, że od sierpnia duża liczebność muszki powodowała znaczne uszkodzenia owoców.
Muszki występowały głównie na borówkach z ostatnich zbiorów, na malinach owocujących na pędach jednorocznych, a także na truskawkach owocujących na rynnach, powtarzających owocowanie. W sezonie 2024 szkodnik zaczął być odławiany od 1 sierpnia na południu kraju. Następnie liczba pułapek z wysokimi odłowami systematycznie wzrastała. – Dzięki temu udało się przeprowadzić ciekawe doświadczenia, wznowić procedury i dokumentacje rejestracyjne niektórych produktów i wprowadzić kolejne rejestracje nowych produktów – przekazał prelegent.
Ciągły monitoring muszki plamoskrzydłej
Monitoring powinien być przeprowadzany od początku, co najmniej miesiąc przed rozpoczęciem dojrzewania owoców. Zazwyczaj zaczyna się od umieszczania pułapek na terenach sąsiadujących z plantacją, ponieważ wiadomo, że szkodniki zimują poza plantacją, w zaroślach. To są te miejsca, gdzie zimuje muszka, i stamtąd wylatuje na plantację w momencie, gdy pojawia się tam prawdopodobne pożywienie dla niej. Owady będą zasiedlać ten pokarm i ciągle poszukiwać nowych miejsc na składanie jaj, co jest niezbędne do rozwoju kolejnego pokolenia.
– Przestrzeganie higieny powinno być podstawą do ograniczania populacji szkodnika, a to jest problematyczne. Zbieranie z ziemi opadłych owoców jest bardzo pracochłonne, szczególnie w przypadku drobnych owoców. Może warto rozpocząć badania, które pomogłyby przyspieszyć rozkład tych owoców, aby te jaja, które ewentualnie znalazły się w opadłych owocach, nie mogły rozwinąć się do pełnej dojrzałości – przekazał prelegent.
– Niższa wilgotność na plantacji zmniejsza problem ze szkodnikiem. Krótsze przerwy między zbiorami pozwalają ograniczyć jego występowanie. Owoce twardsze i mniej dojrzałe są mniej atrakcyjne dla muszki plamoskrzydłej, która nie jest w stanie przebić skórki swoim pokładełkiem, aby złożyć jaja – dodał.
Siatki – całkowite wyeliminowanie problemu muszki plamoskrzydłej
Niektórzy producenci stosują siatki, które są naprawdę kosztownym elementem ochrony przed szkodnikami, jednak mogą być dodatkowym elementem jeśli na plantacji już są zainstalowane siatki przeciwgradowe. Jednakże nie pozwalają one w pełni pozbyć się szkodników, ponieważ konieczne jest przeprowadzenie zabiegów pielęgnacyjnych lub ochronnych, a samo wchodzenie na plantację przez pracowników i jej opuszczanie może spowodować, że szkodniki dostaną się na uprawę. Bywają już jednak takie plantacje, które są całkowicie przykryte siatką, z jednym miejscem do wjazdu i wyjazdu. Stosowanie siatek jest jednak także trudne logistycznie.
Masowe odłowy muszki plamoskrzydłej
Masowe odławianie muchówek D. suzukii było już badane w różnych ośrodkach naukowych w Europie. Do tego celu wykorzystuje się pułapki z atraktantem zapachowym, stosując od 150 do 200 pułapek na hektar pola z borówką wysoką.
Nowością są pułapki przeznaczone do masowych odłowów, które służą zarówno do zwabiania, jak i zabijania owadów. Pułapka jest w atrakcyjnym dla muchówek kolorze i wyposażona w atraktant oraz saszetkę z deltametryną, substancją powodującą śmierć owadów. W instytucie udało się przetestować to rozwiązanie, jednak same pułapki nie redukują populacji szkodnika w wysokim stopniu, zapewniającym brak uszkodzeń owoców. Pułapki można jednak dobrze zintegrować ze środkami ochrony dostępnymi dla producentów borówek, takimi jak zawierające cyjanotraniliprol czy benzoesan emamektyny.
– Pewnym mankamentem tych pułapek jest brak selektywności, ponieważ otwory wlotowe mają średnicę około centymetra, co pozwala na dostanie się do nich skorków i innych owadów pożytecznych, zwłaszcza w okresie suszy. W ten sposób niestety ograniczamy skuteczność owadów pożytecznych w walce ze szkodnikami – przekazał swoje obserwacje naukowiec.
Pożyteczne organizmy i inne nowe metody ochrony przed muszką plamoskrzydłą
W Europie jest prowadzonych coraz więcej badań nad wykorzystaniem pożytecznych organizmów do zwalczania muszki plamoskrzydłej. Ocenia się parazytoidy, drapieżców, a także określone szczepy bakterii, gatunki grzybów i wirusów. Jednak te wyniki nie są tak zadowalające, jakbyśmy się tego spodziewali – przekazał W. Piotrowski. Do zwalczania biologicznego mogą być wykorzystane parazytoidy poczwarek szkodnika – Trichopria drosophilae i Pachycrepoideus vindemmiae oraz parazytoid larw – Leptopilina heterotoma.
Ciekawym rozwiązaniem jest sterylizacja i uwalnianie owadów. Jest to metoda biologiczna znana jako SIT (Sterile Insect Technique). Hoduje się dużą liczbę owadów w laboratorium, a następnie samce są sterylizowane (np. promieniowaniem gamma) i uwalniane do środowiska. Po kopulacji z dzikimi samicami nie dochodzi do zapłodnienia w wyniku czego populacja maleje.
Metoda ta jest skuteczna, ekologiczna i nie powoduje pozostałości chemicznych w owocach. W Europie prowadzone są badania nad jej zastosowaniem, szczególnie tam, gdzie możliwości chemicznego zwalczania szkodników jest ograniczona.
– W tym roku w Instytucie próbujemy też wykorzystać różne środki, które mają działać na wzmocnienie skórki owoców. Pierwsze zabiegi zostały przeprowadzone, a obecnie prowadzimy obserwacje. Nie wiemy jednak, czy populacja pozwoli na uzyskanie wymiernych wyników. Powiedziałbym, że owoce z pierwszego zbioru będą pewnie najbardziej odporne, natomiast te zbierane później będą bardziej narażone na atak szkodnika – przekazał W. Piotrowski.
Niska temperatura a rozwój muszki plamoskrzydłej
Ostatnie lata to także intensywne prace nad wspomaganiem Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi w otwieraniu nowych rynków zbytu. Próby prowadzone z borówkami dotyczyły zastosowania różnych temperatur z okresem przechowywania owoców z jajami i larwami młodymi i dojrzałymi. W testach były temperatury od 0,5°C do 0,8°C oraz od 3,0°C do 3,3°C, oraz dni przechowywania – 8, 10, 12. W niektórych wariantach doświadczenia uzyskano 100% śmiertelność szkodnika. Jest to warunek konieczny dla akceptacji przez kraje importujące. W innych kombinacjach jednak skuteczność wynosiła 80–90%, a taka skuteczność nie spełnia wymogów fitosanitarnych wielu państw, gdzie miałyby być eksportowane polskie owoce. Najbardziej zainteresowane importem są Indie czy kraje Bliskiego Wschodu.
Jak poinformował W. Piotrowski, te badania będą kontynuowane. W planach jest też sprawdzanie skuteczności kontrolowanej atmosfery łącznie ze stosowaniem szokowej ilości CO2 przez, np. pół godziny i dopiero potem stosowanie normalnej, kontrolowanej atmosfery. Jest szansa, że takie postępowanie przyspieszy wyeliminowanie w 100% szkodnika (jaj i larw).
– Spodziewamy się, że straty na plantacjach mogą być większe w kolejnych latach, jeżeli zmiany klimatyczne będą dalej postępować, a adaptacja szkodnika będzie postępować – podsumował prelegent.

















