Początek uprawy pomidorów szklarniowych 2026
Na początku marca nareszcie zapanowała wiosenna aura i miejmy nadzieję, że już na dobre mamy za sobą zimę. Zimowe temperatury i śnieg utrzymywały się w tym roku dosyć długo, co gorsza panowały kiepskie – czyli typowe dla tej pory roku w Polsce – warunki świetlne. Jak przy takim przebiegu pogody wyglądał początek uprawy pomidorów szklarniowych 2026? O wypowiedź na ten temat poprosiłam niezależną doradczynię uprawową dr Martę Repelewicz-Szybkowską. Jak wyglądała sytuacja w gospodarstwach szklarniowych z okolic Warszawy, południa i południowego wschodu Polski?
W artykule:
- Warunki świetlne typowe dla naszego klimatu,
- Długie okresy niskiej temperatury,
- Kłopoty z wietrzeniem szklarni,
- Gorsza kondycja roślin,
- Złe warunki dla trzmieli,
- Odmiany pomidora odporne na ToBRFV w trudnym sezonie.
Warunki świetlne – typowe dla naszego klimatu
Nasadzenia pomidorów do upraw szklarniowych bez doświetlania w większości gospodarstw rozpoczynały się w typowych terminach – od końca grudnia do połowy stycznia. Ewentualne przesunięcia terminów w stosunku do poprzedniego sezonu były niewielkie – najwyżej przypadały one o tydzień wcześniej lub później. Marta Repelewicz-Szybkowska wskazywała natomiast na znaczne opóźnienie początku plonowania w stosunku do ubiegłego roku, którego początek był wyjątkowo słoneczny. Tegoroczne opóźnienie naturalnego dojrzewania pierwszych pomidorów, wynosi nawet 3 tygodnie. W większości szklarni zbiorów pierwszych pomidorów można spodziewać się w drugiej połowie marca. I dotyczy to nawet nasadzeń z połowy grudnia. Początek uprawy pomidorów przypadł bowiem na okres z małą ilości światła – było go o 40%, a w niektórych tygodniach nawet o 50% mniej niż rok temu – wczesne sadzenie nie przełożyło się więc na wczesne plonowanie. Trzeba jednak pamiętać, że ubiegłoroczne warunki świetlne były wyjątkowo dobre, a ten rok był raczej typowy pod względem ilości światła.
Długie okresy niskiej temperatury utrudniły początek uprawy pomidorów
W uprawach pomidorów szklarniowych dużym problemem były również długie okresy z silnymi mrozami, zapasy opału kurczyły się w szybkim tempie. Żeby ograniczyć zużycie energii ogrodnicy „aktywnie używali”, a często nawet nadmiernie używali kurtyny energooszczędne – nierzadko były one zaciągnięte prawie cały czas. Przy małej ilości światła naturalnego i zaciągniętych kurtynach w szklarniach panowały warunki niezbyt dobre dla prawidłowego wzrostu i rozwoju pomidorów. Dlatego tej wiosny często rośliny są dosyć słabej jakości, mają bardzo małe przyrosty, liście są też trochę mniejsze, pierwsze grona także są nienajlepszej jakości – widać, że roślinom brakuje energii. Średnio jest dwa i pół owocu w pierwszym gronie, co zdaniem pani Marty, przy tegorocznym przebiegu pogody i tak jest dobrym wynikiem. Specjalistka zwracała uwagę, że rośliny osłabione z powodu małej ilości światła i wysokiej wilgotności w obiektach mogą być trochę bardziej podatne na szarą pleśń w późniejszym okresie.

Kłopoty z wietrzeniem obiektów i utrzymaniem aktywnego klimatu
W szklarniach bardzo trudno było utrzymać aktywny klimat, ponieważ właściwie do ostatniego tygodnia lutego prawie w ogóle nie można było wietrzyć szklarni. Kontrola klimatu polegała właściwie głównie na skraplaniu pary wodnej na szybach szklarni – czyli do małej ilości światła i zaciągniętych kurtyn doszło jeszcze oszronienie wewnętrznej strony dachów szklarni. Trzeba pamiętać, że do tego dochodziły zaciągnięte kurtyny termoizolacyjne, co prowadziło do znacznego obniżenia i tak niewielkiej ilości światła dostającego się z zewnątrz do szklarni, nawet o 30%.
Rośliny pomidora w gorszej kondycji
W trudnych warunkach na początku sezonu rośliny pomidora rosły i rozwijały się wolniej, niż zwykle i były bardziej narażone na rozwój chorób. Utrzymanie upraw w dobrej zdrowotności wymagało od ogrodników dużego zaangażowania i wiedzy, ale było możliwe. Według obserwacji Marty Repelewicz-Szybkowskiej wyraźne było jednak i dłużej trwało osłabienie roślin po szczepieniu przeciw PepMV – rośliny po zastosowaniu szczepionek przeciw PepMV potrzebują trochę czasu na uodpornienie się i powrót do dobrej kondycji. To osłabienie trwa krócej, gdy panują dobre warunki do wzrostu i rozwoju roślin. Niestety w tym sezonie poszczepienne osłabienie roślin trwało dłużej z racji niesprzyjających warunków na początku sezonu.
Nienajlepsze warunki również dla trzmieli
Kolejne trudności w uprawach pomidorów na początku bieżącego sezonu wynikały ze słabej pracy trzmieli, którym również nie służyła mała ilość światła w szklarniach z zaciągniętymi kurtynami termoizolacyjnymi. Spodziewając się słabszej aktywności trzmieli w takich warunkach ogrodnicy zamawiali ule typu premium, ale i w tym przypadku aktywność tych owadów zapylających była słabsza, niż zwykle. Średnia liczba owoców w pierwszym gronie wynosząca 2,5 szt. to zdaniem Marty Repelewicz-Szybkowskiej nie jest złym wynikiem w tegorocznych warunkach. Zauważa ona jednak, że po ubiegłym świetnym i słonecznym początku sezonu oczekiwania ogrodników wzrosły, ale trzeba patrzeć na średnią wieloletnią – na jej tle wyniki z tego sezonu były raczej typowe dla naszego klimatu.
W takich warunkach lepiej, żeby nie było szkodników
W gospodarstwach, z którymi współpracuje pani Marta, nie było dotychczas problemów z przędziorkami. W tych szklarniach była jednak dobrze wykonana dezynfekcja. Wiadomo już jednak, że w szklarniach, w których nie zadbano o skuteczną dezynfekcję, pojawiły się już przędziorki. W ochronie przed nimi na początku sezonu właściwie bezpiecznie można było zalecić tylko rozwiązania biologiczne, bo przy ograniczonych możliwościach wietrzenia obiektów wykonanie zabiegu chemicznego przeciwko przędziorkom, z użyciem około tysiąca litrów wody na hektar, jest proszeniem się o kłopoty – m.in. o odemę, czyli zaburzenie fizjologiczne, prowadzące do pękania ścian komórkowych w efekcie zbyt dużego parcia korzeniowego przy niemożności wytranspirowania wody.
Odmiany pomidora z odpornościami na ToBRFV – test w trudnym sezonie
Kolejnym zagadnieniem, które omawiałam z Martą Repelewicz-Szybkowską było „zachowanie się” odmian pomidorów przy tak trudnym początku sezonu uprawy. W tym sezonie spory udział w uprawach szklarniowych mają odmiany pomidora z odpornościami na wirus brunatnej wyboistości owoców pomidora – ToBRFV. Są to odmiany zupełnie nowe lub znajdujące się na rynku dopiero od 2-3 sezonów, z czego ubiegły był pod względem pogody na starcie wyjątkowo korzystny. Pochodzą one z głównie firm Enza Zaden, Bayer – De Ruiter, Rijk Zwaan oraz Syngenta. Po ubiegłorocznych doświadczeniach, przy korzystnym pod względem przebiegu pogody początku uprawy, wielu ogrodników było zadowolonych ze wzrostu i rozwoju odmian pomidorów odpornych na ToBRFV – mimo, że mają one silne tendencje wegetatywne i uchodzą za trudniejsze w uprawie, niż przez wiele lat dominujące na naszym rynku odmiany o silnych tendencjach generatywnych (jak m.in. Tomimaru Muchoo). Część z tych odmian została sprawdzona w praktyce w ubiegłym roku w bardzo dobrych warunkach świetlnych i wielu ogrodników oceniło je, jako świetne propozycje. Tegoroczny początek sezonu z typową dla Polski małą ilością światła i niskimi temperaturami okazał się jednak trudnym sprawdzianem dla nowych odmian pomidora z odpornościami na ToBRFV. Okazuje się, że właściwie ich uprawy trzeba się uczyć od nowa – są to pomidory bardzo wegetatywne, wymagające innego prowadzenia, niż większość pomidorów od lat popularnych w naszych szklarniach. Trzeba im ciągle dostarczać bodźców generatywnych, co przy ciemnej i mroźnej zimie nie było łatwe.
W ocenie pani Marty nadal około 30% odmian w polskich szklarniach to pomidory bez odporności na ToBRFV. Jak dotąd ich uprawa w tym trudnym sezonie była prostsza, mają zwykle ładniejsze, pierwszego grono – zobaczymy jaki będzie dalszy przebieg sezonu dla obu typów odmian.
Marta Repelewicz-Szybkowska – tel. 692569889










