Oba wspomniane pomidory malinowe przeznaczone są do sadzenia w okresie od połowy stycznia. Odmiany te nie są wrażliwe na suchą zgniliznę wierzchołków owoców, co różni je od innych pomidorów malinowych. Nie pojawia się też u nich problem „zielonej piętki”.

Obecna już w sprzedaży Framboo F1 zyskuje coraz większą popularność. Jej nazwa nie jest przypadkowa – „Framboo” w języku holenderskim oznacza „malina”. Pomidor ten przeznaczony jest do produkcji przedłużonej, bez obawy, że zakończy wzrost za 6. gronem. Rośliny tej odmiany cechuje wysoka zdrowotność i bardzo dobre wiązanie owoców. Owoce o masie 160–180 g są lekko spłaszczone. Regulacja do 4 lub 5 pomidorów w gronie pozwala otrzymać wyrównany plon owoców o pożądanej wielkości. Niektórzy producenci w okresie letnim pozostawiają nawet 3 sztuki. – Lepsze wykorzystanie możliwości tej odmiany uzyskuje się, gdy rośliny sadzi się na początku lutego – polecał Janusz Gajzler z firmy Hazera. – Wcześniejsze rozpoczęcie produkcji nie wpływa na wigor roślin, jednak owoce są zdecydowanie mniejsze. Przy uprawie jesienią (np. po ogórkach), żebrowanie i barwa pomidorów są intensywniejsze, a szypułka znacznie większa.

Odmiana HA 3691 F1 jest na etapie zaawansowanych badań. Jest wcześniejsza od Framboo F1 o 7–10 dni. Owoce w pierwszych gronach są mniejsze i lekko spłaszczone, zdarzają się pomidory w kształcie serca. Kolejne osiągają bardziej kulisty kształt, nie różnią się wielkością w poszczególnych gronach. Mają ładny połysk i są równomiernie wybarwione. Nie są tak twarde jak owoce Framboo F1, ale można je dość długo przechowywać bez utraty jakości handlowej.

Paweł Kloc z firmy Koppert przypomniał producentom o najważniejszych aspektach związanych z wykorzystywaniem trzmieli do zapylania pomidorów. Przede wszystkim należy pamiętać, by jeden ul nie znajdował się w uprawie zbyt długo. – Przyjmuje się, że kolonia jest najbardziej efektywna przez pierwsze 6 tygodni swojego życia. Maksymalny czas pracy ula to 12 tygodni. Umiejscowienie uli w szklarni należy dostosować do aktualnych warunków pogodowych. W miesiącach z ograniczoną ilością światła optymalnym rozwiązaniem jest postawienie uli na podwyższeniach, a otwory wylotowe powinny być skierowane na wschód. Latem nie można natomiast narażać trzmieli na przegrzanie – ule stawia się w miejscach zacienionych, jak najniżej. Przed planowanym zabiegiem chemicznym trzmiele powinny wrócić do uli. Należy zwracać uwagę czy ul jest dobrze dopasowany do smoczka, przez który owady mają dostęp do pożywki umiejscowionej na dnie pudełka. Z ulem należy postępować delikatnie. Stukanie czy potrząsanie drażni trzmiele – to strata co najmniej 0,5 dnia ich pracy.



Na spotkaniu obecni byli także przedstawiciele firm Yara Poland oraz Arysta LifeSciene. Piotr Pawlak (Arysta LifeScience) skupił się na kondycji systemu korzeniowego. Podkreślał, by zadbać o jego dobre rozbudowanie, a także lepsze wykorzystanie składników pokarmowych pobieranych przez roślinę. W tym celu proponował stosowanie preparatu Goemar Goteo, w którego skład wchodzą substancje pozyskiwane z glonów morskich. Natomiast, by poprawić produktywność liści Henryk Wilczyński (Yara) polecał dostarczanie odpowiednich ilości magnezu oraz żelaza i dbanie o odpowiedni odczyn pożywki. W ofercie firmy jest Rexolin M48 lub M35, który działa w szerokim zakresie pH. Przypomniał także o kolejności mieszania nawozów – takiej, która pozwoli na ich dobre rozpuszczenie. Umieszczenie na zbiornikach tabel ułatwi pracownikom sporządzanie mieszanin. Zwrócił też uwagę na problem zapchanych linii kroplujących. Często jest to spowodowane rozwijającymi się w wodzie bakteriami i grzybami, które szczególnie aktywnie rozwijają się latem przy wysokiej temperaturze. Polecił producentom, by przebadali wykorzystywaną przez siebie wodę pod kątem mikrobiologicznym.

Zdjęcia w artykule: K. Ryl, Hazera