Główny problem – niedostatek światła
Tegoroczny początek uprawy warzyw szklarniowych zapowiadał się całkiem dobrze – w drugiej połowie grudnia i w pierwszych dniach stycznia panowała dość słoneczna pogoda. Pomidory i ogórki posadzone w najwcześniejszych terminach rosły i rozwijały się całkiem dobrze. Niestety późniejszy przebieg pogody nie służył roślinom. W całej Polsce przez większość stycznia i lutego warunki świetlne były złe – właściwie w każdym tygodniu ilość światła była znacznie, czasem nawet o 50%, niższa od średnich wartości wieloletnich.
W różnych rejonach Polski rośliny posadzone w pierwszej połowie stycznia bardzo słabo rosły, w części upraw nie udało się utrzymać pierwszego grona pomidorów, czasem był także kłopot z prawidłowym zakwitaniem i zawiązaniem kolejnych gron. W niektórych gospodarstwach część problemów wynikała również z jakości rozsady pomidora sprowadzanej z różnych rejonów Europy – gdy do ciemnych szklarni trafiły rośliny wyprodukowane przy bardzo intensywnym doświetlaniu, dość zaawansowane we wzroście, źle znosiły tak gwałtowną i mocną zmianę warunków. Pojawiły się także sygnały o tym, iż niektóre partie rozsady sprowadzanej były porażone przez mączniaka prawdziwego. Największym jednak problemem, który doskwierał wszystkim ogrodnikom, którzy wcześnie rozpoczęli uprawę, był deficyt światła.
Przy niedostatku światła trzmiele były mało aktywne, co pogarszało sytuację z zapylaniem. Nierzadkie były też inne problemy z trzmielami – ogrodnicy wcześniej zamówili ule, tymczasem do chwili ich dostawy nie pojawiły się kwiaty pomidorów. Pierwsze grona pomidorów udało się utrzymać tam, gdzie ogrodnicy umiejętnie dostosowywali (obniżali) temperaturę do zmniejszonej ilości światła. Doradcy specjalizujący się w uprawach szklarniowych podkreślają, że musimy przyzwyczaić się do tego że na początku roku bywa bardzo mało słonecznych dni i panują przedłużające się okresy pochmurnej pogody, nie ma więc wyjścia – trzeba się nauczyć prowadzić uprawę w takich warunkach. Niektórzy są natomiast zdania, że w naszych warunkach wczesne sadzenie nie ma większego sensu, bo konieczne jest ponoszenie dużych kosztów ogrzewania, z czego niewiele wynika – bo przy braku światła rośliny i tak właściwie „stoją w miejscu”.
W tym sezonie może paradoksalnie – w lepszej kondycji są rośliny, które posadzono w najwcześniejszych terminach – około połowy grudnia, ponieważ przez pierwszych kilka tygodni mogły korzystać z grudniowych, korzystnych warunków świetlnych i dobrze zawiązały grona. Reakcja roślin na późniejsze pogorszenie pogody zależna była także od odmiany – nieliczne są te, które tolerują niedobór światła. Mimo wczesnego rozpoczynania uprawy w wielu szklarniach nie można więc spodziewać się szybkiego rozpoczęcia zbiorów – owocowanie prawdopodobnie rozpocznie w większej liczbie gospodarstwa szklarniowych się pod koniec marca.
W uprawach ogórków sytuacja jest dość zróżnicowana – we wczesnych nasadzeniach tych warzyw zdarzały się niepowodzenia, ale zaczęły się już pierwsze zbiory niewielkich ilości tych warzyw. Ich reakcja na warunki pogodowe również w bardzo dużym stopniu zależała od odmiany. Przy przedłużającym się deficycie światła konieczne było często usuwanie większej niż zwykle liczby pierwszych zawiązków.








