Nowy sezon w uprawie warzyw w tunelach – czas na rozsądne decyzje i dywersyfikację produkcji – FILM w artykule!
Na południowym Mazowszu rozpoczął się nowy sezon w uprawie warzyw, który wielu producentów uznaje za moment przełomowy. Po trudnym roku 2025, kiedy ceny papryki osiągnęły najniższy poziom od co najmniej 10 lat, rolnicy analizują opłacalność i kierunki produkcji. W tym sezonie coraz częściej mówi się o dywersyfikacji, ograniczeniu areału papryki oraz poszukiwaniu nowych nisz, które pozwolą ustabilizować dochody. Swoim zdaniem na ten temat podzielił się z nami Paweł Myziak (Euro-Papryka).
Sałata przed papryką – nowe myślenie o płodozmianie
Zaczyna się właśnie kolejny sezon w uprawie warzyw. W wielu gospodarstwach na Południowym Mazowszu pojawia się sałata – często uprawiana jako przedplon przed papryką, stanowiącą plon główny. Taki ruch to element dywersyfikacji, dzięki której producenci starają się ograniczyć ryzyko ekonomiczne.
Jak podkreślają sami producenci z rejonu Potworowa, rok 2025 był najtrudniejszym rokiem dla papryki w historii polskiej produkcji. Przy rosnących kosztach energii, nawozów, pracy i transportu, ceny w skupach spadły do poziomów, które nie pokryły kosztów uprawy. Nie dziwi więc, że część gospodarstw decyduje się na zmianę profilu produkcji. W grę wchodzą sałaty, fasola, cukinia czy ogórek, które pozwalają rozłożyć ryzyko rynkowe i lepiej wykorzystać infrastrukturę tuneli foliowych oraz zasoby pracowników.
Papryka nadal ważna – ale mniej hektarów
Choć wiele wskazuje na spadek powierzchni upraw papryki w 2026 roku, specjaliści oceniają, że nie zabraknie krajowego surowca. Po latach wzrostu (z ok. 1400 ha w 2020 r. do aż 4000 ha w 2025 r.) rynek osiągnął moment nasycenia. Polska, a szczególnie region radomski, wyprodukowała więcej papryki, niż można było sprzedać na rynku krajowym.
Prognozy mówią o spadku areału do ok. 2000 ha upraw papryki w skali kraju, z czego 1500 ha przypadać będzie na Południowe Mazowsze. To wciąż wystarczająco, by zapewnić podaż dla konsumentów i eksport do krajów ościennych w miesiącach letnich i jesiennych. Jak podkreślają eksperci, polskiej papryki w sezonie 2026 nie zabraknie, ale produkcja musi wrócić do racjonalnych, zrównoważonych rozmiarów.
Rynki europejskie coraz trudniejsze
Sytuacja w roku 2025 pokazała też wyraźnie, że Europa staje się coraz trudniejszym miejscem dla produkcji warzyw ciepłolubnych. Wysokie koszty energii, presja regulacyjna i ograniczenia środków ochrony roślin powodują, że rolnicy z państw o niższych kosztach — takich jak Turcja, Maroko, Albania czy Macedonia Północna — coraz śmielej konkurują na europejskich rynkach.
Dla polskich producentów oznacza to konieczność budowania przewagi pod względem jakości. Papryka z Południowego Mazowsza od lat jest rozpoznawalna nie tylko w kraju, ale również u zagranicznych odbiorców. Kluczem pozostaje jednak świadome informowanie konsumentów, dlaczego warto wybierać produkty lokalne.
Nie tylko cena, ale i wartość
Zdaniem ogrodników i doradców największym wyzwaniem staje się dziś edukacja konsumentów. Promocja produktów rolnych została w ostatnich latach „spłycona do poziomu ceny”. W gazetkach i reklamach dominują rabaty, a brakuje komunikacji o jakości i wartościach odżywczych.
Tymczasem faktu naukowe przemawiają za konsumpcją papryki – papryka ma nawet 16 razy więcej witaminy C niż cytryna, a jeden plasterek może dostarczyć tyle samo witaminy C co cały owoc cytryny. To właśnie ten potencjał zdrowotny i naturalny smak powinny być podstawą promocji polskich warzyw.
Ekonomia i wiedza – dwa filary przyszłości
Nowy sezon to również moment, by spojrzeć szerzej na ekonomikę produkcji. Jak podkreśla Paweł Myziak (Euro-Papryka), sama chęć uprawy to zbyt mało – potrzebne są nowe technologie, odmiany i transfer wiedzy, a także lepsza współpraca między producentami a ośrodkami naukowymi. Region Południowego Mazowsza – ze względu na swój duży obszar i asortyment produkcji – powinien być objęty wsparciem badawczym. Producenci chcieliby posiadać własne stacje demonstracyjne i centra innowacji. To nie tylko inwestycja w przyszłość, ale i konieczność utrzymania konkurencyjności wobec krajów, które produkują taniej, lecz bez lokalnego charakteru i jakości. Obecnie to spotkania branżowe w gospodarstwach stanowią swego rodzaju demofarmy, gdzie pokazywane są nowe rozwiązania.
Przyszłość zależy od równowagi
Po 30 latach rozwoju polskiego warzywnictwa producenci ponownie muszą odpowiedzieć na fundamentalne pytanie: jak utrzymać opłacalność produkcji i wysoką jakość wobec globalnej konkurencji. Nowy sezon to czas korekty – mniejszy areał papryki, większa różnorodność upraw i bardziej świadoma komunikacja z konsumentami. To także moment, by wspólnie budować wizerunek polskich warzyw jako produktów nie tylko tanich, ale przede wszystkim wartościowych, zdrowych i lokalnych.
Rok 2026 to sezon zmian i refleksji. Polska papryka, sałata czy cukinia pozostają silnym symbolem Południowego Mazowsza, ale sukces nadchodzących lat zależy od tego, czy producenci, przetwórcy, naukowcy i konsumenci potrafią zrozumieć wspólny cel: opłacalną, nowoczesną i zrównoważoną produkcję warzyw, opartą na polskim potencjale i wysokiej jakości.


















