Sytuacja na polach uprawnych jest bardzo trudna. Tegoroczna jesień okazała się na przeważającym obszarze Polski jedną z najsuchszych w historii. W centrum, na wschodzie i południowym wschodzie była z kolei najbardziej suchą od 140 lat, czyli od czasu rozpoczęcia pomiarów meteorologicznych. W Małopolsce czy na Podkarpaciu zboża ozime w ogóle nie powschodziły, a w innych regionach ich wegetacja jest bardzo opóźniona.

Jak wynika z danych IUNG jesień w Puławach, gdzie znajduje się instytut, była najsuchsza co najmniej od końca dziewiętnastego wieku. Między wrześniem a listopadem spadło tam zaledwie 28 litrów deszczu na metr kwadratowy ziemi. Tymczasem dotychczasowy rekord z jesieni 1952 roku wynosił 31 litrów. Bardzo podobna susza jesienna w 1959 roku spowodowała zmniejszenie plonów pszenicy w kolejnym sezonie wegetacyjnym o 15 procent.

O tym czy przyszły rok będzie fatalny dla rolników zadecyduje pogoda panująca zimą i wczesną wiosną. Obecnie najbardziej pożądany jest deszcz lub śnieg. Jeśli jednak podczas utrzymującej się posuchy nadejdą mrozy, to rośliny ulegną wymrożeniu i sytuacja pogorszy się jeszcze bardziej. Zboża ozime trzeba będzie wówczas siać od nowa. Prognozy wskazują przez najbliższe 2 tygodnie na więcej opadów niż dotychczas. Jednak nadal najmniej będzie ich na południowym wschodzie, czyli tam, gdzie jest najbardziej sucho.

Prognozy sezonowe nie ulegają zmianom, wciąż najbliższe miesiące będą bardziej suche niż być powinny, a to oznacza, że przyszłoroczna wegetacja nadal pozostanie zagrożona. O tym czy koszty produkcji dla rolników wzrosną, podobnie jak ceny żywności, dowiemy się na wiosnę.

źródło: twojapogoda.pl