Pierwsze takie święto

Na pomysł zorganizowania święta wpadli młodzi samorządowcy: Radosław Kociszewski, radny miejski w Karczewie i Patryk Malinowski, sołtys wsi Janów.

– Mieszkamy w zagłębiu pomidorowym – mówi pan Radek. – Jest tu ponad 100 hektarów szklarni. Chcieliśmy wyróżnić ogrodników z naszej okolicy. Wsparły nas firmy powiązane z branżą: producenci nasion, mat, dostawcy miału. Powiat otwocki przeznaczył środki na realizację, objął patronatem honorowym, podobnie burmistrz Karczewa oraz Stowarzyszenie Producentów Pomidorów i Ogórków Pod Osłonami.

– Impreza jest dla ogrodników i dzięki ogrodnikom – dodaje pan Patryk. – Każdy z nich służył pomocą, nie odwracał się plecami, każdemu się pomysł spodobał. Jest to także promocja pomidorów i mamy nadzieję, że dzięki bitwie pomidorowej rozniesie się ona dalej. Pisano o nas w prasie lokalnej i ogólnopolskiej, mówiono w jednej warszawskiej stacji radiowej. Dziś przecieramy szlaki. Chcielibyśmy, aby to była impreza cykliczna.

Nie tylko miejscowi i nie tylko producenci pomidorów  

Wśród uczestników byli nie tylko producenci z okolicy, ale także goście z okolic Kalisza: m.in. państwo Anna i Krzysztof Chenczkowie. – Jak jest inicjatywa naszych przyjaciół ogrodników, to trzeba popierać to przedsięwzięcie i w nim uczestniczyć – mówi Anna Chenczke. – To okazja do spotkania ze wszystkimi znajomymi. Jestem pewna, że święto wejdzie na stałe do kalendarza imprez. Lokalizacja jest bardzo dobra. Trzeba tylko rozpropagować to wśród mieszkańców miasta, żeby przyjechali do źródła.

 

Organizację święta bardzo chwalił Albert Drewicz z Janowa, właściciel 3,5 hektarowego gospodarstwa. – To super inicjatywa. Ciężko pracujemy, nigdy nie ma czasu na pogawędki. A tu można usiąść przy piwie, porozmawiać, jest dużo atrakcji dla dzieci. Z kolei ci, którzy nie pracują w branży, mogą więcej dowiedzieć się na temat pomidora, jego odmian, zalet, smaku.

W wystawie uczestniczyło kilku producentów, m.in. Robert Kociszewski z Vegapolu: – Myślę, że choć jest to pierwsze święto, będą następne. Może inni producenci jak nas zobaczą, następnym razem też się wystawią. Życzę wszystkim żeby się dobrze bawili i żebyśmy promowali pomidory. Próbowaliśmy zachęcać ludzi z Warszawy przez internet. Jeszcze nas nie stać na reklamę w telewizji. Może kiedyś… I dobrze, by wszyscy wiedzieli, że tu jest zagłębie pomidora.

Wśród warzywników spotkałam też sadownika, a ściślej: Mirosława Maliszewskiego: – Niestety, wciąż jestem jedynym posłem z branży ogrodniczej. Ogrodnictwo jest jedno. Jedziemy na tym samym wózku. W Unii Europejskiej te same przepisy regulują sadownictwo i warzywnictwo, zasady oddziaływania na rynek też są identyczne. Krajowe Święto Pomidora to świetna inicjatywa. Tylko trzeba by w przyszłości pomyśleć o większym zainteresowaniu wśród mieszkańców miast. Janów leży bardzo blisko Warszawy i gdyby mieszkańcy stolicy więcej wiedzieli o tym święcie, byłby tu niewyobrażalny tłum.



Na stoiskach firm – m.in. podłoża i nasiona

Najnowsze kostki Cultilene, Rootmaxx, eksponowane były na dostawczej „syrence”. – Kostka dobrze się sprawdza przy dłuższej uprawie obok otworów na matach, czyli przed sadzeniem, ponieważ korzeń rozwija się mocno w środku, a nie na spodzie kostki. Jest to pierwsza kostka wykonana w naszej technologii X-Fibre – informował reprezentujący tę firmę Wojciech Juńczyk.

Marcin Grosner z Syngenty opowiadał natomiast o odmianie pomidora śliwkowego Romanella F1: – Ładnie wiąże owoce, daje bardzo wysoki plon, niemal taki jak odmiany mięsiste, posiada sporą odporność na suchą zgniliznę wierzchołków owoców, jest bardzo smaczna i uzyskuje ceny na poziomie odmiany malinowej.

Jakie pomidory uprawiać?

Gospodarstwo Chenczke produkuje niemal wyłącznie pomidory czerwone (i trochę koktajlowych). Natomiast w podwarszawskim rejonie coraz większą przewagę zdobywa pomidor malinowy. Gwarantuje on większą opłacalność produkcji. Producenci narzekali, że początek tego sezonu był bardzo kiepski, boją się takiego spadku cen jak w ubiegłym roku, kiedy za skrzynkę (6 kg) płacono 5–6 zł. – Tendencja jest taka, że czerwony pomidor odchodzi w zapomnienie, nie można na nim zarobić – wyjaśnia Albert Drewicz. – Koktajlowe zaś są dla sieci, trzeba mieć zamówienia, a sieci bazują przede wszystkim na towarze z zagranicy, choć nasze pomidory są o wiele smaczniejsze.

Zapytałam pana Alberta skąd takie przywiązanie konsumentów do pomidorów gruntowych? – Dawniej rzeczywiście były one smaczne – wyjaśniał. Obecnie jednak konsumenci nie zdają sobie sprawy, że pomidory na polu są o wiele częściej opryskiwane środkami ochrony roślin. W szklarni roślina dostaje tylko to, co jest jej niezbędne. Stale są robione analizy. Nie jesteśmy też narażeni na opady deszczu, chorób jest o wiele mniej. Do tego 90% ogrodników stosuje ochronę biologiczną. To uprawa o wiele bardziej bezpieczna, niż w gruncie.

Do boju!

O 17–tej tłum zebrał się wokół wielkiego „basenu” gdzie już czekały pomidorowe „pociski”. Uczestnikom bitwy pomidorowej rozdano koszulki z logo święta i spodenki. Brały w niej udział zarówno dzieci, jak i dorośli, najwięcej jednak było młodzieży obu płci.

– Nie spodziewaliśmy się takiej reakcji uczestników. Myśleliśmy że trzeba będzie ich zachęcać, a musieliśmy raczej uspokajać – sołtys Patryk nie ukrywał radości. – Chodziło o to, żeby się ludzie dobrze bawili, żeby było wesoło i jest wesoło. Nawet deszcz nie studził temperamentów – dodał cały w pomidorach radny Radek.