Uprawa papryki – jakie odmiany zapewnią dobre dochody?
Najlepszymi sposobami na zwiększenie dochodowości gospodarstwa produkującego paprykę jest uprawa odmian o owocach wysokiej jakości, a także wydłużenie okresu zbiorów. Jest to możliwe pod warunkiem wyboru odpowiednich odmian, które będą zawiązywały i plonowały regularnie, a owoce spełnią kryteria jakościowe stawiane papryce premium. Warto też zwrócić uwagę na inny aspekt – możliwość podwójnego wykorzystania tuneli.
Kiedy uprawa papryki będzie opłacalna?
Opłacalność produkcji jest wynikiem relacji pomiędzy wielkością plonu i kosztami produkcji. Dodatkowo ważną cechą jest zdrowotność roślin, bo tylko pełna obsada roślin do końca sezonu może zagwarantować wysokie plonowanie.
Plantatorzy stawiają na paprykę o owocach jakości premium, o średnicy ok. 9-10 cm, aby móc ją zagospodarować po wyższych cenach niż owoce klasy II. Producentka papryki, pani Beata Szatan potwierdza, że większe owoce są także bardziej wydajne podczas zbioru i pakowania – im większe owoce, tym niższe koszty. Dodatkowo podkreśla, że znaczenie ma także łatwość zrywania owoców z rośliny – zwraca uwagę na kruchość szypułki.

Najlepiej, aby w uprawie była odmiana, która przez cały sezon utrzyma dobre cechy jakościowe owoców. Dragoney dobrze wpisuje się w ten trend. Jest to odmiana, której niebywałą zaletą jest m.in. wysoka jakość owoców: kształt, wyrównana wielkość i ciemnoczerwony kolor przez cały okres produkcji. Papryka Dragoney stabilnie zawiązuje owoce przez cały sezon, co przekłada się na równomierne plonowanie i rozłożenie zbiorów w czasie, a zbiory owoców można kontynuować do listopada. Jak mówi przedstawiciel firmy Enza Zaden, Bernard Zioło, owoce tej odmiany nie mają tendencji do tzw. wycukrzania się.

Ponadto, jak podkreśla producentka papryki Dragoney, pani Beata Szatan, może ona ją uprawiać w każdym tunelu, niezależnie od rodzaju gleby, bo nie jest wrażliwa na gorsze warunki. Świetnie plonuje i na lepszych glebach, i na słabszych, piaszczystych stanowiskach. Ma bardzo mocny system korzeniowy i dzięki temu jest też wysoce tolerancyjna na uwiądy powodowane przez Verticilium czy Fusarium. Jest to jedna z niewielu odmian, które dobrze radzą sobie na stanowiskach nieodkażanych.
Czy warto zbierać paprykę do listopada?
W ostatnich latach widać, że niektórzy plantatorzy w rejonach uprawy papryki kończą sezon już pod koniec września. Jednak z punktu widzenia opłacalności to nie jest dobra decyzja. Lepiej kontynuować zbiory tak długo, jak można zbierać owoce wysokiej jakości. Około 20 września często na roślinach jest jeszcze 30% całkowitego plonu do zebrania, a to oznacza konkretne pieniądze, które „rosną na krzaku”. Szczególnie, że na te nasadzenia zostały poniesione już prawie wszystkie koszty związane z założeniem i pielęgnacją roślin w ciągu sezonu, a późnym latem pozostały tylko nakłady na zbiór i ewentualną kontynuację nawożenia i wodę. W takim systemie uprawy od kilku sezonów sprawdza się odmiana Dragoney. Plonuje ona na tym samym poziomie przez cały sezon, bez uszczerbku na jakości owoców. W gospodarstwie pani Beaty Szatan, przy generatywnym prowadzeniu papryki, co wiąże się z rzadkim podlewaniem, powstaje regularny szpaler roślin, dzięki czemu owoce są dobrze wyeksponowane, ładnie wybarwione, mają regularny kształt typowego „paprykowego bloku”.
Dwa gatunki, podwójna korzyść
Kolejna sytuacja, z jaką spotkać się można coraz częściej to wykorzystanie tuneli na uprawę dwóch gatunków, przy czym jednym z nich jest papryka. Coraz większa liczba plantatorów decyduje się na opóźnienie sadzenia papryki, a wczesną wiosną uprawiają nowalijki. Są to najczęściej sałaty, rzodkiewka, kapusta pekińska. W takim wypadku po zakończeniu zbiorów wczesnych warzyw nastawiają się na sadzenie takich odmian, które zaplonują na wysokim poziomie i zbiory będzie można kontynuować do późnej jesieni. Pani Beata Szatan także w swoim gospodarstwie wykorzystuje tunele wiosną do produkcji nowalijek, a z papryką „wchodzi” do tuneli dopiero po 15-20 maja. Uważa, że papryce to absolutnie nie szkodzi, bo zbiory zaczynają się w podobnym czasie jak wtedy, gdy sadzenie następuje w połowie kwietnia. Plantatorka podkreśla, że zanim zacznie produkcję papryki na główny zbiór, część dochodu ma już zagwarantowaną. A owoce odmiany Dragoney w ub. roku sprzedawała jeszcze 2 grudnia!
Papryki żółte w cenie
Doświadczenie pani Beaty wskazuje, że coraz większym powodzeniem cieszą się także papryki żółte. W przypadku ich gospodarstwa jest to w 100% nowa odmiana Volante z oferty firmy Enza Zaden. Jest to papryka typu blok, która przez cały sezon wiąże owoce i umożliwia kontynuację zbiorów. Plantatorka podkreśla, że dzięki tej odmianie przez cały sezon można liczyć na dobre dochody, szczególnie, że nie ma problemu ze zbytem owoców. Są one bardzo ładne, o gładkiej skórce, bez tendencji do mikrospękań. Pozytywną cechą Volante jest bardzo łatwy zbiór, bo szypułka jest „krucha”. Producentka zwraca także uwagę na wysoką zdrowotność roślin, podobnie jak w przypadku Dragoney’a. Papryka Volante wyróżnia się mocnym systemem korzeniowym i wysoką tolerancją wobec chorób odglebowych. Warty podkreślania jest także otwarty pokrój rośliny, dzięki czemu zawiązki nie zakleszczają się i w efekcie nie ma owoców zniekształconych. Przy żółtej papryce bardzo ważna jest wysoka jakość owoców, aby zbyć jak największą ilość w jakości premium.
W tym roku rozsada odmiany Volante, podobnie jak Dragoney’a, została posadzona 20 maja, po nowalijkach. Opóźnienie terminu sadzenia nie wpływa jednak na termin pierwszego zbioru. Powoduje natomiast, że papryka jest sadzona w cieplejszą glebę, dzięki czemu ma lepsze warunki wzrostu. Pani Beata zauważyła, że w niektórych gospodarstwach sadzenie odbyło się miesiąc wcześniej – 15 kwietnia – a początek zbioru był nawet tydzień późniejszy niż w jej tunelach. Producentka wspomina, że w ubiegłym roku zbiór papryki Volante skończyła dość późno – podobnie jak w przypadku odmiany Dragoney – w listopadzie.
A może papryka stożkowa?
W kraju rośnie popularność i zainteresowanie odbiorców paprykami innymi niż tradycyjny blok. Dla konsumentów bardzo atrakcyjne są odmiany typu Ramiro (synonim Dulce Italiano) czy Kapia. Planując uprawę warto wziąć jednak pod uwagę, że sieci handlowe zaczynają kupować tego typu owoce papryki dopiero po połowie sierpnia.
Co wyróżnia wspomniane odmiany z punktu widzenia ogrodnika? Przede wszystkim stabilne wiązanie, a także wynikający z tego wyższy plon niż w przypadku standardowej papryki czerwonej… Ale warto zwrócić uwagę na odpowiednią odmianę – taką, w przypadku której nie będzie podatności na zakrzywienia zawiązków i konieczności ich usuwania, bo zakrzywione papryki stożkowe nie są towarem handlowym.

Z typu Kapia ciekawą propozycją jest najnowsza odmiana firmy Enza Zaden – Crispyred, nie mająca tendencji do zniekształcania owoców. Rośliny mają luźny pokrój, zawiązują dużą ilość owoców przez cały sezon. Owoce są wyrównane pod względem wielkości, zatem ograniczone są nakłady na sortowanie i łatwiejsze jest ich pakowanie. Jest to odmiana wczesna, mimo to owoce są trwałe w obrocie, nadają się do sprzedaży w sieciach supermarketów. Ładne wybarwienie i słodki smak to jej niebywale wysoko cenione cechy wśród odbiorców.
Inną, ciekawą odmianą papryki stożkowej jest Sixto, zaliczana do typu Ramiro (Dulce Italiano). Jej rośliny mają otwarty pokrój, średnią wysokość, mocny wigor i dobrą zdrowotność. Owoce są wydłużone, charakterystycznie lekko fałdowane i bardzo smaczne – dzięki wysokiej zawartości cukru. Sixto wyróżnia się bardzo dobrym zawiązywaniem owoców i jest plenna. Pani Beata Szatan potwierdza, że papryka Sixto to dobry wybór do sadzenia po przedplonach, bo jest to dość późna odmiana – jej zbiory przypadają na wrzesień i październik. Może być sadzona z powodzeniem po nowalijkach, po 20 maja. To pozwala na najlepsze wykorzystanie tuneli z punktu widzenia opłacalności i wydajności produkcji. Dodatkowo pozwala na lepsze zaplanowanie pracy w gospodarstwie.
Jak dbać o zdrowotność plantacji papryki?
Pani Beata Szatan w produkcji papryki wykonuje bardzo mało zabiegów chemicznych przeciwko chorobom i szkodnikom, bo rośliny są prowadzone generatywnie. Dzięki temu nie są nadmiernie rozbudowane, jest niewiele pędów bocznych. Z tego względu zagrożenie chorobami grzybowymi jest niskie. Dodatkowo tunele są dobrze wietrzone przez cały sezon, podniesione są ściany szczytowe. To sprawia, że wilgotność nie utrzymuje się na zbyt wysokim poziomie. W tunelach jest bardzo duża bioróżnorodność – nie brakuje nalatujących z zewnątrz biedronek i złotooków, które także ograniczają skutecznie populację szkodników. Mszycami i wydzielaną przez nie rosą miodową chętnie żywią się także osy.












