Geneza, czyli 17 lat minęło

Gospodarze spotkania – Marek Mleczko i Michał Płaza – przedstawili na wstępie historię swojej spółki GREENPUNKT. Wywodząc się z rodzin o tradycjach ogrodniczych i mając związki ze Śląską Giełdą Kwiatową w Tychach, a także wsłuchując się w głosy ludzi z branży, przyszli wspólnicy dostrzegali tam brak punktu ze środkami produkcji dla profesjonalnych ogrodników. W efekcie, w 2006 roku utworzyli firmę z siedzibą na terenie tyskiej giełdy (ŚGK), która od lat stanowi jedno z najważniejszych dla branży roślin ozdobnych miejsc handlu hurtowego w Polsce.

Od tamtej pory dostarczają klientom towary takie jak: nawozy, nasiona, rozsady i sadzonki, środki ochrony roślin itd. Jak podkreślają, od początku mieli ambicję, by nie tylko prowadzić handel jako „zwykła” hurtownia, lecz zapewniać kompleksową obsługę klientów – oferować też wiedzę i szczególne produkty, dostępne w Polsce wyłącznie w Greenpunkcie.

I tak – zostali bezpośrednimi importerami:
• nawozów niemieckiej firmy Planta (produkty z linii Ferty®, Fertiplant® i in.),
• pozyskiwanych i produkowanych w Estonii podłoży fińskiego przedsiębiorstwa Kekkilä,
• materiałów wyjściowych (głównie ukorzenionych sadzonek i rozsad) roślin ozdobnych z włoskich firm Padana i Sentier.

Jak powiedzieli podczas listopadowego spotkania M. Mleczko i M. Płaza, dużo energii poświęcili nie tylko nawiązywaniu i utrwalaniu kontaktów z ww. partnerami zagranicznymi, ale także systematycznej rozbudowie firmy oraz kompletowaniu załogi. Obecnie GREENPUNKT posiada trzy oddziały – oprócz tyskiej centrali, funkcjonują filie w Częstochowie i we Wrocławiu, również przy rynkach hurtowych, na których odbywa się handel roślinami ozdobnymi.

Marek Mleczko i Michał Płaza przyznali, że od dłuższego czasu planowali zorganizowanie seminarium dla klientów i… udało się to w 2023 r. Poza wykładami, zapewnili gościom możliwość indywidualnych rozmów z prelegentami i innymi doradcami obecnymi na spotkaniu oraz wzajemną wymianę opinii w dużym ogrodniczym gronie.

O końcu roku i o „kwiaciarskim” charakterze wydarzenia przypominały poinsecje (z gospodarstw Eweliny i Marka Wojewodziców oraz Piotra Sroki), które posłużyły za ozdobę.

Jak powiedział M. Płaza, w organizację seminarium zaangażowała się cała „Greenpunktowa drużyna”, której z energią i precyzją dowodziła kierownik hurtowni Barbara Pilch – prowadząca spotkanie 30 XI.

Prelekcje o środkach produkcji     

Nadeljko Bašić z firmy Kekkilä z Finlandii przedstawił ofertę substratów tego dostawcy.  Skupił się też na bardzo aktualnym zagadnieniu przyszłości podłoży torfowych oraz wzbogacaniu ich o różne komponenty.

Kekkilä jest fińską firmą działającą od 1924 r., specjalizującą się w produkcji podłoży ogrodniczych i ściółek. Ma siedzibę (biura) w miejscowości Vantaa, a w Eurajoki – najnowszy zakład produkcyjny. Oferuje m.in. substraty torfowe do uprawy roślin ozdobnych, trafiające do klientów na całym świecie. Eksport – zarówno na rynek profesjonalny, jak i hobbistyczny – stanowi 40% całej produkcji i dotyczy przeszło 100 krajów, wśród których jest Polska. Przedsiębiorstwo to ma 10 zakładów produkcyjnych w: Finlandii, Estonii (gdzie funkcjonuje najnowsza fabryka i skąd docierają podłoża do naszego kraju), Szwecji, Niemczech i Niderlandach, oraz biura na trzech kontynentach. Od 2019 r., po fuzji z holenderską spółką BVB Substrates B.V., działa w strukturze pod nazwą KEKKILÄ-BVB Oy. Reprezentuje dwie marki – Kekkilä Professional i BVB Substrates. Ma dostęp do torfowisk w Finlandii, Szwecji i krajach bałtyckich.

N. Bašić poinformował, że firma generuje roczny obrót w wysokości ponad 380 mln € i produkuje 5 mln m3 substratów. Dodał, że w Finlandii na cele ogrodnicze użytkowane jest nie więcej niż 0,4% torfowisk, a zbiór surowca odbywa się tylko latem.

Głównym składnikiem sprzedawanych producentom roślin ozdobnych podłoży jest torf i, zdaniem prelegenta, tak pozostanie na rynku profesjonalnym. Rośnie zarazem znaczenie dodatków do tego podstawowego surowca, które pozwalają zmniejszyć jego udział w mieszance, a pochodzą z tzw. źródeł odnawialnych (stanowią odpady i ich wykorzystanie nie wiąże się z eksploatacją zasobów naturalnych). Nadeljko Bašić omówił w tym kontekście m.in nowość w grupie przyjaznych środowisku substytutów (częściowych) torfu – bylinową trawę, mozgę trzcinowatą (Phalaris arundinacea), tzw. Reed Canary Grass. Poinformował zarazem, że obecnie najczęściej używanym substytutem/dodatkiem do torfu są włókna drzewne. Kekkilä stosuje też od 5 lat mech torfowiec, z wierzchniej warstwy torfowisk. Bašić scharakteryzował ponadto inne znane składniki podłoży, które produkowane są na bazie torfu – włókna (i inne odpady) kokosowe, korę, ziemię kompostową – i ich wpływ na właściwości substratu. Wskazał, że wszystkie komponenty substratów torfowych mają zarówno zalety, jak i wady oraz, że redukowanie i zastępowanie torfu w mieszance pociąga za sobą konieczność zmiany programów dokarmiania i nawadniania roślin uprawnych. Podkreślił, że dobór właściwego substratu do danej uprawy powinien uwzględniać wiele czynników, m.in. termin sadzenia, wielkość i rodzaj doniczek, typ obiektu produkcyjnego, lokalny klimat, oraz spełniać indywidualne życzenia ogrodnika.



Paweł Szałański z polskiej firmy Arkop, która działa od 1992 r., omówił oferowane przez nią nawozy. Zwrócił szczególną uwagę na szeroką gamę chelatów (m.in. z serii Actipol®), w których składniki pokarmowe występują w formach szybko przyswajalnych przez rośliny – do stosowania w formie fertygacji lub dolistnie.

Więcej o nawożeniu

Ogólnie na temat nawożenia oraz dokarmiania i roślin – balkonowo-rabatowych i bylin – mówił podczas seminarium w firmie Greenpunkt dr Piotr Chohura z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu. Bardzo zachęcał ogrodników, zwłaszcza prowadzących uprawy w substratach torfowych (które są podstawowym podłożem dla ww. grup roślin), do parokrotnego w cyklu produkcyjnym sprawdzania zawartości składników pokarmowych w podłożu. Podkreślił, że utajone niedobory tych składników, często niedające widzialnych gołym okiem objawów na danym etapie uprawy, to powszechny błąd, jaki się napotyka w praktyce ogrodniczej w Polsce. Znacznie rzadziej zdarzają się za wysokie poziomy składników, a ich obniżenie daje nie tylko lepsze wyniki produkcyjne, ale też przynosi oszczędności. Namawiał, by analizę chemiczną koniecznie wykonać w trakcie fazy wegetatywnej wzrostu i rozwoju roślin oraz pod jej koniec, gdy zbliża się etap kwitnienia, czyli na kluczowych etapach produkcji. Dokarmianie, na podstawie wyników analiz oraz liczb granicznych dla poszczególnych składników pokarmowych, trzeba  dostosować do grupy roślin (o niskich, średnich bądź wysokich wymaganiach pokarmowych), gatunku, a nawet odmiany, a także fazy wzrostu i rozwoju. Szczególnie w przypadku gatunków balkonowo-rabatowych ważne są nie tylko makroskładniki, ale też odżywienie mikroskładnikami, które można aplikować np. dolistnie.

Jeśli dokarmia się uprawę poprzez fertygację, potrzebna jest dodatkowo analiza chemiczna wody – przynajmniej raz w roku. Na bieżąco producenci powinni też kontrolować pH oraz EC podłoża i pożywki – za pomocą przenośnych mierników. Wykładowca przypominał, by w obliczeniach uwzględniać zarówno EC wody, jak i podawanego nawozu (wartość tę można znaleźć na opakowaniu).

Ubezpieczenia ogrodnicze

Michał Kłobus z firmy AgroRisk Polska omówił ofertę towarzystwa ubezpieczeń wzajemnych Gartenbau-Versicherung, która kierowana jest w pierwszym rządzie do osób prowadzących produkcję pod osłonami. 

„Ogrodnicy ubezpieczają ogrodników” – tak w skrócie prelegent scharakteryzował zasadę działania firmy, którą reprezentuje, będącą jedynym w Polsce agentem oferującym ubezpieczenia Gartenbau-Versicherung. Podkreślił, że przedmiotem działalności obu podmiotów są wyłącznie ubezpieczenia dla sektora ogrodniczego, którego specyfika jest dobrze rozpoznana; cechuje ją indywidualne, specjalistyczne podejście do klientów i szybka pomoc ubezpieczonemu w razie szkody.

Poinformował, że szklarnia czy tunel traktowana jest w przypadku tej oferty ubezpieczeniowej (produktu pod nazwą HORTISECUR®) jako całość, która obejmuje też wyposażenie i uprawy, a ponadto handel detaliczny, jeśli taki jest prowadzony w gospodarstwie ogrodniczym, oraz zysk, jaki ma (miał) być wygenerowany przez dany podmiot. Ubezpieczenie dotyczy także budynków gospodarczych czy znajdujących się w nich maszyn i zapasów środków produkcji.

M. Kłobus przedstawił rodzaje ryzyka, z którymi przede wszystkim mają w naszym kraju do czynienia właściciele gospodarstw ogrodniczych z uprawami pod osłonami. Jest to, po pierwsze grad, a następnie: huragan, śnieg, powódź, pożar, awaria systemu nawadniania itd.

Pokazał przykłady szkód, których likwidacją zajmował się ostatnio Gartenbau-Versicherung / AgroRisk Polska. Niektóre klęski były spektakularne – polegały np. na całkowitym zalaniu upraw w szklarni czy tunelu na skutek nawalnych deszczów (na południu Europy). Ale były też zdarzenia miej typowe, lecz pociągające za sobą straty w wysokości kilkudziesięciu tysięcy złotych, takie jak  zniszczenie zbiornika na kwas używany do sporządzania pożywek.