ChemChina będzie nowym właścicielem Syngenty
Konferencja prasowa Syngenty, jaką zorganizowano w Warszawie 22 lutego, poświęcona była, jak co roku, podsumowaniom, nowym produktom w ofercie oraz zmianom w możliwościach konwencjonalnej ochrony upraw. Największe zainteresowanie uczestników wywołała jednak zapowiadana zmiana właściciela koncernu – ma nim zostać chiński koncern agrochemiczny ChemChina.
Informacje na temat mających wkrótce nastąpić zmian własnościowych w firmie przekazał Marek Łuczak – prezes zarządu firmy Syngenta Polska.
Jest to trzecia w historii tak duża transakcja kupna całej firmy przez inny podmiot.
Nowego właściciela koncern Syngenta będzie kosztować 43 mld USD i kwota ta w całości ma być opłacona w gotówce (wcześniej zakupem był zainteresowany również koncern Monsanto, jednak oferował zapłatę częściowo w gotówce, a częściowo w akcjach). Obecna sprzedaż ma poparcie ze strony zarządu i większości udziałowców firmy Syngenta, aby doszła do skutku zgodę musi wyrazić co najmniej 67% udziałowców, a także pozytywną odpowiedź muszą dać instytucje antymonopolowe. Zmiana właściciela nie będzie oznaczać „rewolucji” – siedziba firmy nadal będzie się mieścić w Szwajcarii, koncern będzie funkcjonować pod tą samą nazwą i ma realizować dotychczasową strategię i projekty, z zachowaniem takich samych jak do tej pory standardów. M. Łuczak informował również, że koncern ChemChina w ciągu minionych 10 lat inwestował także w inne przedsiębiorstwa z branży – m.in. w 2011 r. zakupił 60% akcji firmy Adama.
Jednym z ważnych czynników, który skłonił zarząd Syngenty do poparcia planowanej transakcji, jest możliwość szerszego niż dotychczas wejścia na rynek chiński, który jest niezwykle chłonny.
Populacja Chin sięga ok. 1,3 mld, a wartość tamtejszego rynku agrochemicznego jest szacowana na ponad 10 mld USD. Korzystny także jest fakt, że firma będzie mieć jednego właściciela – dotychczas bowiem akcjonariat Syngenty był mocno rozproszony, co w pewnym stopniu utrudniało inwestowanie. Nowy właściciel zapewnia natomiast, że inwestycje w badania naukowe i rozwój zostaną utrzymane.
Kolejnym zagadnieniem omawianym podczas konferencji były wyniki globalnej działalności Syngenty na rynku agrochemicznym. W sprzedaży za 2015 r. odnotowano spadek o 11% w USD, natomiast w walutach lokalnych – odnotowano wzrost o 1% (ta rozbieżność wynika z wysokiego kursu dolara). Powodem takich wyników, oprócz kursów walut, było także osłabienie rynków rolnych, m.in. ze względu na niekorzystne warunki pogodowe w Europie, w Ameryce Płd. i w Azji Środkowej. Mimo spadku sprzedaży udało się poprawić rentowność i zwiększyć dochód, przed opodatkowaniem, o 20%. Na takie wyniki koncernu w trudnych warunkach duży wpływ miały m.in. nowe produkty, które odegrały znaczącą rolę w ogólnym obrocie.
Adam Ciaś, dyrektor sprzedaży w firmie Syngenta Polska, przekazał informacje o wynikach uzyskanych w kraju w sprzedaży poszczególnych grup produktów z chemicznej oferty.
W trzecim kwartale 2015 r. najlepsze rezultaty uzyskano w przypadku fungicydów (14% wzrost sprzedaży w stosunku do wyników z analogicznego okresu roku 2014) oraz zapraw nasiennych (17% wzrost). W sprzedaży regulatorów wzrostu w omawianym okresie odnotowano tylko 5% wzrost, dla herbicydów wynosił on tylko 2%, spadła natomiast o 7% sprzedaż insektycydów.
O wynikach uzyskanych w sprzedaży produktów do ochrony poszczególnych upraw, m.in. warzywniczych, informowała Dorota Mazurek – dyrektor Syngenty ds. marketingu w Polsce i krajach bałtyckich.
Koncern zajmuje w kraju pierwsze miejsce w sprzedaży środków ochrony roślin wykorzystywanych na plantacjach warzyw.
Ich sprzedaż w minionych latach wzrastała sukcesywnie i w ubiegłym roku wyniosła ponad 14 mln zł. Największy udział w tym wyniku mają fungicydy. W ubiegłym roku trzy pierwsze pozycje na liście najczęściej wykorzystywanych fungicydów zajmowały produkty Syngenty – Amistar (ok. 15% rynku fungicydów), Scorpion 325 SC. (ok. 13% rynku) oraz Ridomil MZ WP (niecałe 13%).
Anna Bobińska kierująca w Syngencie działem rejestracji środków ochrony roślin omówiła proces wycofywania w Unii Europejskiej czynnych substancji środków ochrony roślin.
Podstawą prawną tych zmian jest Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (WE) 1107/2009 z dnia 21 października 2009 r.
Aż 77 z 378 ocenionych substancji zostało wpisane na tzw. Listę Kandydatów do Zastąpienia (najczęstszymi kryteriami decydującymi o wpisaniu ich na listę są trwałość, zdolność do bioakumulacji, toksyczność), lista ta ma charakter otwarty – substancje mogą być na nią dopisywane lub skreślane. Jak informowała A. Bobińska z oferty Syngenty na wspomnianej liście znalazło się 13 substancji, do tego dochodzą substancje z konkurencyjnych firm wchodzące w skład niektórych z ich preparatów. A. Bobińska podkreślała, że wszystkie substancje z „Listy Kandydatów…” zostały wcześniej pozytywnie zaopiniowane przez Komisję Europejską, są wszechstronnie przebadane, podobnie jak zawierające je preparaty – jednym z ważniejszych elementów procesu rejestracji jest wpływ danego preparatu na środowisko oraz na człowieka – zarówno na operatora, jak i osoby towarzyszące.
W konsekwencji omawianych zmian wiele preparatów może stracić rejestracje w poszczególnych krajach.
Zmiany te zmuszają producentów środków ochrony roślin do optymalizacji programów ochrony i wdrożenia rozwiązań, które mają na celu zabezpieczanie poszczególnych uprawa przed chorobami i szkodnikami w sposób jak najbardziej zrównoważony. Specjalistka z Syngenty podkreślała jednak, że zmniejszenie liczby dopuszczonych środków szczególnie w przypadku upraw tzw. małoobszarowych (czyli również warzywniczych) utrudni skuteczną ochronę, może prowadzić do rozwoju zjawiska odporności patogenów.








