Międzynarodowe rozmowy między UE a Kanadą dotyczące CETA (kompleksowej umowy gospodarczo-handlowej) prowadzone były przez pięć lat, aż do sierpnia 2014 r. 23 września 2016 r. w Bratysławie ustalono wstępne deklaracje dotyczące umowy. Podczas spotkania organizacje pozarządowe kwestionowały słuszność akceptacji CETA, jednak ich sprzeciw nie został rozpatrzony. Najprawdopodobniej 27 października na szczycie UE-Kanada dojdzie do podpisania umowy.

By ustawa weszła w życie muszą ją podpisać wszyscy ministrowie państw członkowskich UE, którzy są w Radzie Unii Europejskiej i są odpowiedzialni za handel międzynarodowy. Następnie będzie musiała zostać zaakceptowana przez parlament europejski, a także parlamenty krajowe. Jeśli 16 z 28 państw członkowskich zaakceptuje warunki zawarte w umowie, CETA wejdzie w życie we wszystkich krajach należących do UE. Polski rząd deklaruje chęć przystąpienia do umowy, ze względu na korzyści ekonomiczne i gospodarcze.

Dokładną treść CETA można znaleźć na stronie komisji europejskiej.

Zwolennicy umowy utrzymują, że dzięki niej unijni przedsiębiorcy będą mieli ułatwione prowadzenie działalności gospodarczej w Kanadzie (podkreśla się korzyści z działalności eksportowej, które CETA ma dać polskim producentom warzyw i owoców). Kompleksowa umowa gospodarczo-handlowa ma również przyczynić się do tworzenia miejsc pracy w Europie, zniesienia ceł, otwarcia nowego rynku usług i zlikwidowania ograniczeń w dostępie do zamówień publicznych. Podczas gdy negocjatorzy strony UE twierdzą, że CETA nie przyczyni się do obniżenia wysokich norm bezpieczeństwa żywności, prawa pracowniczego i ochrony środowiska, przeciwnicy umowy dowodzą, że jest dokładnie na odwrót i umowa stanowi zagrożenie dla europejskich producentów i obywateli.



Według przeciwników umowy, CETA faworyzuje duże korporacje, a jej wdrożenie może przyczynić się do upadku małych i średnich przedsiębiorstw. Standardy produkcji żywności są o wiele wyższe w UE niż w Kanadzie, w której do produkcji wykorzystywane są pestycydy i odmiany GMO, zabronione w Unii Europejskiej. Przeciwnicy CETA obawiają się, że import produktów z Kanady przyczyni się do spadku zdrowia obywateli Unii. Natomiast zwolennicy umowy deklarują, że żywność, która była produkowana z wykorzystaniem niedozwolonych substancji i tak nie będzie mogła być sprzedawana na terenie Unii.

Według raportu Global Development and Environment Institute wprowadzenie CETA ma też doprowadzić do zmniejszenia liczby miejsc pracy, tak jak miało to miejsce w przypadku porozumienia NAFTA między Kanadą, USA i Meksykiem. Natomiast osoby, które opowiadają się za wprowadzeniem CETA podkreślają, że otwarcie nowego rynku zbytu nie może się wiązać z utratą miejsc pracy. Na ten argument przeciwnicy umowy odpowiadają, że przez konkurencyjne ceny towarów kanadyjskich (które są niskie również dzięki stosowaniu bardziej efektywnych, lecz szkodliwych dla zdrowia substancji chemicznych) małe i średnie przedsiębiorstwa mogą nie utrzymać się na rynku.

4. października rząd odłożył decyzję na temat CETA. Podczas wczorajszej konferencji premier Beata Szydło poinformowała, że „Polska nie przystąpi do CETA jeśli umowa nie będzie gwarantowała tego, co jest dla nas istotne”.

Źróło: gazetaprawna.pl, ec.europa.eu, polskieradio.pl, ase.tufts.edu