Floryści w raju
Podczas sierpniowych uroczystości związanych z otwarciem w Stężycy kompleksu rekreacyjnego pod nazwą „Wyspa Wisła” animator przedsięwzięcia – Jarosław Ptaszek, właściciel firmy JMP Flowers, zaprosił gości związanych z kwiaciarską branżą do zwiedzenia swojego gospodarstwa. Jako że główną atrakcją uroczystości w pawilonie „Wyspy” były pokazy florystyczne, w gronie przybyłych do najnowocześniejszego w Polsce obiektu szklarniowego służącego produkcji roślin ozdobnych dominowali właściciele kwiaciarń i hurtowni, a także floryści. Mogli się oni przekonać, że w naszym kraju produkowane są kwiaty cięte róż i anturium oraz doniczkowe storczyki najwyższej jakości.
Lekcja poglądowa
Do jej zorganizowania zachęciła J. Ptaszka Mariola Miklaszewska, właścicielka Akademii Florystycznej z Warszawy, reżyserka sierpniowych pokazów, której uczniowie z mistrzowskiej grupy prezentowali w Stężycy niebanalne kompozycje (wykonane głównie z kwiatów z JMP Flowers). – Pani Mariola powiedziała mi, że nadal są aktualne słowa: „Cudze chwalicie, swego nie znacie…”, więc dobrze by było, żeby floryści zobaczyli, jak produkuję kwiaty – tłumaczył Jarosław Ptaszek, oprowadzając gości po gospodarstwie.
Wśród wielu wcześniej przyjmowanych tam zwiedzających, często niezwiązanych z ogrodniczą branżą, byli i tacy, którzy szklarnie wypełnione masą atrakcyjnych, kolorowych storczyków nazwali rajem, co – jako anegdotę – przytoczył właściciel. Obiekt, w którym prowadzi uprawy, jest rzeczywiście rajem, ale… dla roślin, gdyż warunki, jakie zapewniono storczykom, różom i anturium, bardzo sprzyjają ich wzrostowi i rozwojowi. Wymagało to jednak wysokich nakładów (w ostatnich latach – około 70 mln zł kredytów i leasingów, plus wkład własny, wynoszący ponad 40% wartości inwestycji) w celu osiągnięcia odpowiedniego poziomu technologicznego, który umożliwia w naszych warunkach uzyskanie optymalnych dla ww. roślin parametrów klimatu.

Własnymi rękami
Jarosław Ptaszek podkreślił, że JMP Flowers to firma rodzinna, którą od 1977 roku prowadzi z żoną Marią, lecz mająca znacznie dłuższe tradycje. – Już ponad 60 lat temu mój dziadek Jan Ptaszek zaczął produkować pierwsze kwiaty pod szkłem, rodzice postawili około 1000 m2 szklarni, a ja rozbudowałem gospodarstwo, wziąwszy w czasach „gierkowskich” duży kredyt – powiedział pan Jarosław. Dodał, że prawie nikt nie wróżył wówczas powodzenia młodemu, 23-letniemu ogrodnikowi ze Stężycy. – Ale, jak widzicie, udało mi się, bo jeśli się coś robi z pasją, można osiągnąć sukces – podsumował swój prawie 40-letni okres pracy nad uzyskaniem obecnej pozycji i rozpoznawalnej w całej Europie marki.
Zachętą dla M. i J. Ptaszków do dalszego rozwoju biznesu oraz podnoszenia poprzeczki jest z pewnością to, że do prowadzenia firmy włączyło się już kolejne pokolenie – ich dzieci: Agnieszka, Michał i Jacek, którzy 4 sierpnia pomagali oprowadzać gości po obiekcie. Ma on 3 osobne działy, poświęcone trzem uprawianym gatunkom. Dodatkową, oprócz powszechnej ciekawości, zachętą do obejrzenia upraw były słowa właściciela skierowane na wstępie do zwiedzających: – Jesteśmy największym producentem kwiatów w Polsce, a nasze szklarnie zaliczane są do najnowocześniejszych w Europie i na świecie. Później Jarosław Ptaszek zwracał uwagę florystów i właścicieli kwiaciarń przede wszystkim na te aspekty uprawy, które decydują o jakości, w tym trwałości, oferowanych przez niego kwiatów i roślin doniczkowych.
Róże – cool!
Postawiony w Stężycy w 2005 roku obiekt o wysokości 5 m to jedna z najnowocześniejszych na świecie szklarni do uprawy róż na kwiaty cięte – informował J. Ptaszek. Jest tu zainstalowana największa na świecie instalacja do klimatyzacji – chłodzenia róż, tzw. cooling-system (pochodzący z holenderskiej firmy Wilk van der Sande, która jest obecnie częścią przedsiębiorstwa Certhon).
Artykuł w pełnej wersji ukazał się w dwumiesięczniku „Pod Osłonami” 6/2013











