Trzydzieści pięć lat produkcji bluszczy

Ta rodzinna firma prowadzona jest przez małżeństwo – Franka De Mola i Els Verlee, do których w ostatnich latach dołączyła córka Nette De Mol.

Gospodarstwo ma siedzibę w Lochristi we Flandrii Wschodniej, ważnym regionie produkcji roślin ozdobnych. Istnieje od 1991 roku i jest realizacją młodzieńczych marzeń Franka o uprawach szklarniowych (nie kontynuuje on rolniczych tradycji swojego ojca – producenta mleka).

Jako absolwent szkoły ogrodniczej, Frank De Mol pojechał na roczną praktykę do USA, gdzie zobaczył, jak komercyjnie uprawia się pod osłonami bluszcz pospolity (Hedera helix) w doniczkach.

Kiedy 35 lat temu zaczynał – wraz z Els Verlee – własną działalność w Belgii, dysponował powierzchnią 3000 m². Następnie, w początkowym okresie rozwoju, małżonkowie co 3 lata zwiększali ten areał o 2000 m². Obecnie posiadają 1,1-hektarową szerokonawową szklarnię, która wyposażona jest m.in. w mobilne stoły uprawowe („kontenery”) oraz linie do zmechanizowanego napełniania doniczek podłożem i umieszczania ich na stołach.   

Na początku lat 90. XX w. byli jednymi z dwudziestu pięciu szklarniowych producentów bluszczu pospolitego w regionie, a dziś są jedynymi. Uprawiają rocznie do dwóch milionów tych roślin i, dodatkowo 100 000 innych roślin w doniczkach.

Wiosną br. właściciele podawali, że roczny obrót w ich firmie wynosi ok. 1,5 mln €. Zatrudniają dziesięciu pracowników.

ABC uprawy

De Mol i Verlee mają w asortymencie 10 odmian bluszczu pospolitego o drobnych liściach – zielonych (m.in. ‘Pittsburgh’) oraz dwubarwnych (m.in. ‘Esther’ – z białymi przebarwieniami czy ‘Golden Kolibri’ – z żółtymi).

Produkcja odbywa się w szarych doniczkach z recyklingu (i nadających się do ponownego przetworzenia), o średnicy: 6, 9, 11 i 13 cm. Do uprawy roślin matecznych stosuje się 14-17-centymetrowe wiszące pojemniki.

Wykorzystuje się substrat z 20-procentowym udziałem włókien kokosowych, które pozwoliły istotnie zmniejszyć zawartość torfu, wciąż będącego jednak głównym składnikiem podłoża uprawowego w tym gospodarstwie. Jak podkreśla Frank De Mol, pomimo presji ze strony rynku – zwłaszcza brytyjskiego – bardzo trudno zastąpić torf w produkcji roślin doniczkowych na stołach zalewowych, bez negatywnego wpływu na jakość i zdrowotność korzeni. 

Od sadzonkowania do finału

Po zmechanizowanym napełnieniu doniczek substratem, umieszczane są one na zalewowych stołach-kontenerach, gdzie pozostają jeden dzień, aby podłoże nasiąknęło wodą. Warto dodać, że woda (lub pożywka służąca później do dokarmiania ukorzenionych roślin) – krąży w obiegu zamkniętym. Przed ponownym podaniem roślinom jest dezynfekowana promieniami UV. Używa się ponadto filtra piaskowego.  

Sadzonki – przeważnie jednowęzłowe – pobierane są z roślin matecznych i ręcznie umieszczane w podłożu w doniczkach w liczbie, która odpowiada średnicy pojemnika. I tak: doniczka 6-centymetrowa mieści sześć sadzonek, 9-centymetrowa – dziewięć, itd.

Oferowanie klientom bluszczy, które dobrze wypełniają doniczki pozwala belgijskim ogrodnikom wyróżnić się na tle konkurencji (np. producentów z sąsiedniej Holandii). Twierdzą, że tylko oni kierują na rynek tak gęste okazy bluszczu w standardowych doniczkach uprawowych. 

Po posadzonkowaniu, stoły nie są przykrywane folią. – Bez takiego okrycia sadzonki rzadziej ulegają chorobom, choć nieco dłużej się ukorzeniają  – tłumaczy F. De Mol. Praktykowane jest natomiast zamgławianie obiektu, które sprzyja procesowi ukorzeniania, podobnie jak sterowany komputerowo klimat w szklarni.

Kontrola klimatu pod osłonami i utrzymanie go na optymalnym dla bluszczu poziomie staje się jednak  ostatnio coraz większym wyzwaniem w pewnych okresach roku. Powodem są upalne lata (i gorące dni także wiosną, a nawet jesienią), kiedy zdarzają się temperatury 35-400C, których ukorzeniany i młody bluszcz nie toleruje.   

Innym dużym wyzwaniem są nagłe podwyżki cen energii wynikające z globalnych zawirowań. Frank wspomina np. kryzys z lat 2021-2022, kiedy to ceny gazu służącego do ogrzewania szklarni szybowały w górę i firma De Mol – Verlee zrezygnowała z wczesnych cykli produkcyjnych (ze sprzedażą głównie na marcowy Dzień Matki w Wielkiej Brytanii).

Jeden typowy cykl produkcyjny trwa w przypadku bluszczu 12-13 tygodni. Spedycja kolejnych partii odbywa się zwykle co tydzień, ale zdarza się nawet codziennie.  

Bluszcz – roślina uniwersalna

Frank De Mol zwraca uwagę na przemiany, jakie dokonały się na rynku doniczkowego bluszczu pospolitego (odmian drobnolistnych) w ciągu minionych 35 lat.

Otóż kiedyś roślina ta – produkowana towarowo w gospodarstwie szklarniowym – służyła przede wszystkim do ozdoby wnętrz. Obecnie raczej jest sadzona na zewnątrz. – Na przykład zastępuje jesienią rośliny balkonowo-rabatowe, które rosły i kwitły w skrzynkach balkonowych wiosną oraz latem i utraciły już walory dekoracyjne – wyjaśnia Frank. – Z tego powodu największy popyt na bluszcz występuje współcześnie we wrześniu i październiku – dodaje ogrodnik. Hedera helix – jako gatunek wytrzymały na niską temperaturę – kojarzy się z jesienią, a jego odmiany są wówczas cenionym elementem sezonowych kompozycji w pojemnikach.      

Na kilku rynkach bluszcz, zwłaszcza o liściach z białymi przebarwieniami – przywodzi na myśl również okres Bożego Narodzenia, kiedy pnącze to służy za dodatek do okolicznościowych aranżacji.

Z kolei wiosną więcej bluszczy kupują Francuzi, którzy tradycyjnie wykorzystują je do kompozycji 1 maja – w Święto Pracy (choć wśród roślin ozdobnych króluje tam wówczas konwalia).    

Inne rośliny doniczkowe

W ostatnich latach firma De Mol – Verlee poszerzyła swój podstawowy asortyment o różne tropikalne i subtropikalne rośliny doniczkowe, głównie o kaskadowym pokroju. Należą do nich m.in. popularne pnącza, jak Philodandron czy Tradescantia, sukulenty (np. Ceropegia, Rhipsalis), paprocie (np. Davallia, Phlebodium, Platycerium), rośliny owadożerne (Nepenthes).

Rośliny z tego działu uprawiane są w wiszących ciemnozielonych pojemnikach, na specjalnych stelażach, które Frank podpatrzył podczas swojego stażu w USA.

Własna marka   

W 2015 roku wprowadzono własną markę Breathe Nature, pod którą sprzedaje się sporą część produkcji.

Osobom znającym angielski, ten brand kojarzy się z zawołaniem „Oddychaj naturą”. Podkreśla udowodnione prozdrowotne właściwości roślin pokojowych, które powinny towarzyszyć człowiekowi w jego mieszkaniu, domu, biurze.

Ochrona roślin

Prowadzi się biologiczną ochronę roślin przed szkodnikami. M.in. stosuje się preparat Spidex , który –jak podkreśla Frank De Mol – skutecznie zwalcza przędziorki (nie udawało się zapanować nad nimi za pomocą chemicznych środków). 

Kierunki sprzedaży

Zdecydowana większość, bo 95% roślin z gospodarstwa De Mol – Verlee, trafia za granicę.

40% przypada na Wielką Brytanię, 25-30% na Francję i pozostałe 25-30% – na inne państwa Europy, na czele z Włochami, Portugalią, krajami skandynawskimi, Irlandią. – Mamy strategiczne położenie – w środku kontynentu i wykorzystujemy ten atut – mówią właściciele.   

Nie sprzedają towaru bezpośrednio odbiorcom z ww. państw, lecz korzystają z usług firm dystrybucyjnych. Promują jednak swoje rośliny i własną markę wśród finalnych odbiorców – popularyzowali je np. podczas ostatniej wystawy Floraliën w Gandawie.  

W kontekście handlu mówią, że poważnym dzisiejszym wyzwaniem jest dynamiczna, nieprzewidywalna sytuacja na rynku. Przejawia się to na przykład tym, że dotychczasowe ustalanie na początku roku sztywnych cen na cały sezon przestaje się sprawdzać.