Polska – tendencje wzrostowe

Z perspektywy Belgii

Według informacji VLAM-u (Vlaams Centrum voor Agro- en Visserijmarketing), w ciągu ostatnich 10 lat wartość belgijskiego eksportu roślin ozdobnych do Polski utrzymywała się na poziomie 3-4 mln euro, ze zwyżką w 2020 i 2021 r. (5,5 mln €), a także w ostatnich dwóch sezonach (6,4 mln € w 2025 r.). Z kolei w ubiegłym roku Belgia sprowadziła z Polski produkty z tej samej kategorii o wartości około 1,3 mln euro. 

W sektorze „kwiaciarskim” głównymi produktami eksportowymi z Belgii (Flandrii) są rośliny balkonowo-rabatowe (wartość ich eksportu do Polski wyniosła w ub. r. ponad 1 mln €) oraz azalie i różaneczniki (prawie 0,8 mln €). Tendencje wzrostowe odnoszą się też do materiałów wyjściowych („sadzonek” – około 0,6 mln € w 2025 r.).

Jako osobna kategoria traktowany jest materiał szkółkarski, którego sprzedaż do Polski z Belgii ostatnio również zwiększa się wyraźnie (ok. 3,7 mln € w 2025 roku). W tym przypadku dominującą pozycję zajmują jednak drzewka owocowe (przeszło 2,5 mln €).

Polska utrzymuje stabilne 9. miejsce na liście najważniejszych importerów roślin ozdobnych z Belgii.

Ogólnie, wg danych przytaczanych przez VLAM, w 2025 roku sprowadziliśmy z zagranicy rośliny ozdobne o wartości 800 mln €, z czego aż 81% przypadło na Niderlandy.

Holenderskie spojrzenie

Dane Holenderskiego Stowarzyszenia Hurtowych Sprzedawców Produktów Kwiaciarskich (VGB) oraz serwisu Floridata (analizy rynku roślin ozdobnych) wskazują, że łączna wartość holenderskiego eksportu kwiatów ciętych i roślin w doniczkach do Polski wyniosła w 2025 r. 467 mln euro, co stanowi wzrost o 12,1% w porównaniu z rokiem poprzednim. Nasz kraj zajmuje czwarte miejsce wśród największych importerów tych produktów z Niderlandów, które lokują polski rynek roślin ozdobnych na strategicznej pozycji.

VGB zwraca przy tym uwagę na dobre nastroje konsumentów w Polsce, znacznie lepsze niż na przykład w Holandii i Niemczech (które są dla Niderlandów odbiorcą nr 1 w omawianej kategorii towarowej).

VGB podkreśla też, że wzrost gospodarczy w Polsce pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie. Według prognoz produkt krajowy brutto – PKB ma tu wzrosnąć o 3,5% w br.

Dni spotkań biznesowych i polski rynek roślin ozdobnych

Jak informuje Gert Van Causenbroeck, menedżer ds. eksportu w instytucji VLAM, który był szefem tegorocznej czerwcowej wizyty Belgów w Polsce, Contactdagen Sierteelt (dni spotkań biznesowych w obrębie sektora roślin ozdobnych) organizowane są przez VLAM raz w roku. Są dwa rodzaje takich wizyt branżowych, które odbywają się w wybranych krajach poza Belgią: pierwszy dotyczy szkółek, a drugi – centrów ogrodniczych i sieci marketów budowlano-ogrodniczych.

Poprzednia edycja projektu „Contactdagen Sierteelt Polen” miała miejsce w 2022 r. i przybrała wówczas formę wizyt w szkółkach roślin ozdobnych – w rejonie Warszawy i Krakowa.

Gert Van Causenbroeck dodaje, że w przypadku Polski VLAM organizuje również kolektywne stoisko na targach Gardenia w Poznaniu (i rozważa też udział w targach „Zieleń to Życie”), co także służy nawiązywaniu kontaktów z przedstawicielami branży roślin ozdobnych z naszego kraju.

Podkreśla, że z punktu widzenia belgijskich producentów i eksporterów, polski rynek roślin ozdobnych ma duży potencjał ze względu na: zbliżony klimat, podobne warunki prowadzenia działalności gospodarczej, rozwijającą się polską gospodarkę, licznych miłośników roślin i ogrodów w Polsce,  nacisk na jakość oferowanych tu produktów.

Tegoroczna misja belgijska

W misji wzięło udział – oprócz czwórki organizatorów – 14 osób reprezentujących 12 flamandzkich firm, które zajmują się produkcją roślin ozdobnych (doniczkowych azalii, bylin, ciemierników, wawrzynów, róż, różnych krzewów i drzew – w tym owocowych dla hobbystów – oraz młodego materiału szkółkarskiego).

„Contactdagen Sierteelt Polen 2026” obejmowały wizyty w okolicach Warszawy, Lublina i Krakowa – w 9 centrach ogrodniczych oraz 2 stołecznych placówkach dwóch znanych sieci marketów.

Na przykład w rejonie Krakowa Belgowie odwiedzili 3 centra ogrodnicze. Jednym z nich był „Świat Zieleni” w Łapczycy k. Bochni, prowadzony przez dwa pokolenia rodziny państwa Góralów: Jana i Teresę oraz ich syna Wojciecha z żoną Małgorzatą. Ten malowniczo położony – z widokiem na Pogórze Wiśnickie (u progu Beskidów) – punkt sprzedaży ma ponad 30-letnie tradycje. Sprzedaż detaliczną rozpoczęto tam w 1995 r., choć faktyczne centrum ogrodnicze zostało otwarte w 2000 r. Właściciele – J. i T. Góralowie – prowadzili jednak wcześniej gospodarstwo z uprawą warzyw, a następnie roślin balkonowo-rabatowych. Obecnie również kontynuowana jest produkcja ogrodnicza (szkółkarska): dotyczy ona m.in. bylin – z przeznaczeniem na sprzedaż we własnym centrum ogrodniczym.

Do tegorocznych hitów z tego asortymentu należy szałwia omszona (Salvia nemorosa). Z roślin należących do innych kategorii przebojami są m.in.: róże („Świat Zieleni” oferuje tylko materiał w pojemnikach), laurowiśnie, hortensje.  

Łapczyckie centrum ogrodnicze zajmuje powierzchnię 4000 m2, z czego większość znajduje się na zewnątrz. 70% obrotów generują rośliny. Zwraca uwagę ich dobra jakość. – Zajmujemy się produkcją roślin, więc wiemy, jak o nie dbać i te eksponowane na terenie sklepu pielęgnujemy równie dobrze, jak te na zagonach uprawowych – tłumaczył Wojciech Góral. 

Klientami są głównie mieszkańcy Bochni i okolic, ale regularnie zjawiają się też krakowianie. Bywalcy przyjeżdżają nie tylko na zakupy, ale także po to, by spędzić czas w miłym otoczeniu (zwłaszcza że dzieci mają do dyspozycji mały plac zabaw na terenie centrum ogrodniczego). 

Właściciele „Świata Zieleni” należą do Polskiego Stowarzyszenia Centrów Ogrodniczych oraz grupy Dobre Centrum Ogrodnicze. 

Ogród Niemczewskich to z kolei centrum ogrodnicze zlokalizowane w Zielonkach – kiedyś podkrakowskiej miejscowości, obecnie praktycznie scalonej z miastem, które rozrasta się dynamicznie jako aglomeracja. Centrum ogrodnicze powstało prawie 15 lat temu na bazie gospodarstwa ogrodniczego, które nie mogło już powiększać produkcji w związku z urbanizacją terenu, na którym firma jest zlokalizowana.

Jak podkreślił, witając belgijskich gości, Tomasz Niemczewski – współwłaściciel rodzinnego przedsiębiorstwa – działa ono nieprzerwanie od 3 pokoleń, a tradycje sięgają 1950 roku.

Obiekty pod osłonami zajmują obecnie w sumie ponad 5500 m2 (centrum ogrodnicze przylega do szklarni produkcyjnych, a w najruchliwszym wiosennym sezonie rośliny przeznaczone do sprzedaży eksponowane są również na części stołów produkcyjnych w obiekcie uprawowym, poszerzając teren sklepu). 

Obecnie produkcja w gospodarstwie pp. Niemczewskich dotyczy trzech grup roślin sezonowych w doniczkach. Są to: • rośliny balkonowo-rabatowe – z przeznaczeniem prawie wyłącznie do handlu we własnym centrum ogrodniczym (charakterystycznym produktem firmy z Zielonek jest niecierpek nowogwinejski – w ślad za umową licencyjną podpisaną w latach 90. XX w. z firmą hodowlaną Kientzler); • chryzantemy; • poinsecje.  

Centrum ogrodnicze w Zielonkach obejmuje też niewielki teren na zewnątrz, gdzie oferowane są drzewa, krzewy, byliny i inne rośliny do uprawy na zewnątrz. Materiał szkółkarski pochodzi głównie z polskich szkółek, a uzupełniany jest towarem holenderskim.

Tomasz Niemczewski zwrócił uwagę na niektóre trendy rynkowe, jakie odnotowuje się ostatnio, np. zwiększającą się popularność balkonowo-rabatowych begonii. Przebojem pozostają petunie z gr. Supertunia Vista (i Mini Vista), a w przypadku pelargonii w Ogrodzie Niemczewskich dominują mieszańce z gr. Calliope.   

Podsumowanie – opinie o polskich punktach sprzedaży, perspektywy współpracy

Podsumowując czerwcową wizytę w Polsce („Contactdagen Sierteelt Polen 2026”), Gert Van Causenbroeck stwierdził, że uczestnicy – przedstawiciele belgijskich gospodarstw – byli pod ogromnym wrażeniem rodzinnych centrów ogrodniczych, które odwiedzili. Rośliny były tam bardzo dobrze pielęgnowane, świetnie wypromowane i ładnie wyeksponowane. Widać było, że właściciele i pracownicy podchodzą do tych produktów z wielką pasją.

Jeśli chodzi o perspektywy eksportu na polski rynek roślin ozdobnych, Belgowie skonstatowali: – Zauważyliśmy prawdziwe zainteresowanie naszymi roślinami tam, gdzie nie ma konkurencji ze strony lokalnych produktów. Uważamy, że nasze asortymenty mogą się wzajemnie uzupełniać, dlatego spodziewamy się, że na polski rynek wejdzie więcej belgijskich roślin, które zastąpią towary od innych europejskich dostawców.