Perspektywy w uprawie malin
Wraz z nadejściem przymrozków skończyły się zbiory malin uprawianych w tunelach. Nadszedł czas na podsumowanie tegorocznego sezonu. Na temat obecnych trendów w produkcji malin i perspektywach na przyszłość rozmawiałam z Krzysztofem Sakiem z firmy Agronom Plants.
Trendy w nasadzeniach pod osłonami
Dla plantatora ważna jest plenność, jasny kolor owoców i łatwość zbioru. Od kilku sezonów najczęściej wybieraną odmianą maliny do uprawy w tunelach jest ‘Enrosadira’. Popularna jest także odmiana ‘Majestic’ i ‘Kwanza’.
Jak zaobserwował Krzysztof Sak zmienia się technologia produkcji. Do niedawna najczęściej prowadzono uprawę maliny na podwójny zbiór. Ze względu na wzrost kosztów i niedobory siły roboczej ten typ produkcji wkrótce może już nie być tak opłacalny, jak dotychczas, szczególnie na kilkuhektarowych plantacjach. Zdaniem przedstawiciela firmy Agronom Plants zwiększa się tendencja do dzielenie plantacji na dwie części. Na pierwszej z nich będą uprawiane odmiany na zbiór letni, założone z sadzonek typu long cane. Druga część plantacji zakładana będzie z sadzonek typu plug z przeznaczeniem na bardzo wczesny zbiór.
– Najlepszym okresem do sprzedaży malin są miesiące letnie. W tym czasie nie ma jeszcze owoców z krajów takich jak np. Hiszpania i Maroko, które eksportują najwięcej świeżych malin – mówił K. Sak.
Przebieg uprawy w tym roku
Firma specjalizuje się w uprawie maliny na rynek deserowy. W gospodarstwie uprawiana jest przede wszystkim ‘Enrosadira’. 60% zbiorów przeznaczona jest na sprzedaż do marketów w Polsce, 40% na eksport. Zbiory w gospodarstwie Agronom Berries zakończyły się na początku listopada.
W tym sezonie największym problemem w uprawie były przędziorki. Ze względu na stosunkowo ciepłą zimę duża ilość tych szkodników przezimowała, wcześniej niż zazwyczaj wyszły z kryjówek. W ochronie przed przędziorkami w gospodarstwie wykorzystywana jest metoda biologiczna z wykorzystaniem drapieżnych roztoczy.
Dzięki uprawie malin w doniczkach na plantacji nie występują problemy z chorobami odglebowymi. Do prewencyjnej ochrony przed chorobami stosowane są preparaty zawierające pożyteczne grzyby, które konkurują z patogenami o przestrzeń życiową. W tym roku nie było większych kłopotów z występowaniem chorób. Pod koniec sezonu w niewielkim nasileniu pojawiła się szara pleśń.
Do strefy korzeniowej roślin uprawianych w doniczkach aplikowany jest preparat zawierający grzyby z rodzaju Trichoderma (wspomagają rozwój korzeni i nie pozwalają się rozwijać patogenom). Wykonywane są także zabiegi dolistne preparatami zawierającymi bakterie z rodzaju Bacillus (chronią plantacje prze m.in. sprawcą szarej pleśni).
– „Biologia” jest skuteczna jeśli pożyteczne organizmy zostaną zastosowane w odpowiednim terminie. Wszyscy producenci powinni chronić plantację w ten sposób, bo z każdym rokiem ubywa środków ochrony roślin – mówił K. Sak.
Podsumowanie sezonu i plany na przyszłość
W ocenie przedstawiciela Agronom Plants ten sezon ogólnie był dobry. Ceny sprzedaży na rynku europejskim utrzymały się na podobnym poziomie, jak w poprzednim roku. Konsumenci chętniej kupowali maliny deserowe w mniejszych opakowaniach.
Uprawa malin dla przemysłu przestaje być opłacalna. Huśtawka cen sprawia, że ten rynek jest niestabilny. W przyszłości pozostaną tylko duże plantacje malin przemysłowych, z odmianami nadającymi się do zbioru kombajnowego.
Z „nowości” w przyszłym sezonie w Agronom Plants będą testowane odmiany: ‘Serena’, ‘Clarita’, ‘Easy Rock’, ‘Easy Star’. Na rynku jest bardzo dużo nowych odmian maliny. Muszą być one testowane minimum 2 lata aby sprawdzić, czy będą odpowiednie dla naszych warunkach klimatycznych. Dopiero po tym okresie podejmuje się decyzje o wdrożeniu odmiany do sprzedaży komercyjnej.
Branżę owoców jagodowych w przyszłości czeka dużo wyzwań.
Niepokój od pewnego czasu budzi spadek popytu na owoce deserowe. Wpływ na to ma kryzys i inflacja. Konsumenci w pierwszej kolejności wybierają produkty pierwszej potrzeby. – Dużym problemem może być zubożenie społeczeństwa i co za tym idzie mniejszy popyt na owoce – mówił K. Sak. Jeśli podaż znacznie przewyższy popyt ceny spadną.
– W poprzednim sezonie patrzyliśmy bardziej optymistycznie w przyszłość. Teraz w obliczu wojny w Europie, związanych z nią kryzysem i niestabilnością rynków, nie wiemy co nas czeka. Nie możemy przewidzieć jak będzie wyglądał zbyt towaru w przyszłym roku – stwierdził mój rozmówca.
Dużym wyzwaniem z całą pewnością są rosnące koszty produkcji. W pewnym sensie receptą na to będzie produkcja wydajniejszych odmian i wybór najbardziej optymalnych systemów produkcji z ekonomicznego punktu widzenia. Niezwykle ważne będzie sterowanie produkcją, aby szczyt zbiorów przypadał w okresie najlepszym pod względem cen.
Kolejny problem, który nasila się z każdym rokiem, to dostępność siły roboczej. – Po zakończeniu wojny, co mam głęboką nadzieję nastąpi wkrótce, Ukraina z całą pewnością otrzyma środki na odbudowę. Część z nich trafi zapewne do sektora owocowego, co sprawi, że spora grupa Ukraińców dotychczas pracujących u nas znajdzie zatrudnienie na terenie własnego kraju, co pogłębi niedobór pracowników. Musimy być na to przygotowani, gdyż jest to scenariusz bardzo realny – mówił K. Sak. Potrzebna jest w tym zakresie duża pomoc instytucji publicznych, która ułatwiłaby zatrudnianie pracowników z dalszych zakątków świata, np. z Azji.

















